tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Królowa Sloane. "Powinnam teraz zakończyć karierę"

Królowa Sloane. "Powinnam teraz zakończyć karierę"
Foto: PAP/EPA | Video: PAP/EPA Sloane Stephens dokonała, zdawało się, niemożliwego

Jeszcze w lipcu była na 957. miejscu w światowym rankingu. Minęły dwa miesiące i jest mistrzynią US Open. 24-letnia Sloane Stephens dokonała czegoś niesamowitego, a i tak pozostała sobą, skromną dziewczyną z Florydy.

W amerykańskim finale pokonała swoją przyjaciółkę Madison Keys 6:3, 6:0.

- Jestem bardzo szczęśliwa, że ja i "Maddy" dotarłyśmy do finału. Przed meczem powiedziałam jej, że chętnie wzięłabym remis. Wiem też, że gdyby to ona wygrała, to pewnie by mnie pocieszała - przyznała Sloane, gdy już było po wszystkim.

Tego dnia w Nowym Jorku o remisie mowy być nie mogło i to nie tylko dlatego, że tenisowe przepisy takiego scenariusza nie przewidują. To był jednostronny finał, mecz do jednej bramki, używając terminologii piłkarskiej. Emocji starczyło na kilkanaście minut. Stephens od przełamania przy stanie 2:2 w pierwszym secie w pełni kontrolowała sytuację. W tej partii oddała jeszcze tylko jednego gema, a w kolejnej była już bezkompromisowa.

Keys nie udźwignęła ciężaru gatunkowego spotkania. W jej poczynaniach widać było nerwowość. Myliła się hurtowo, a po kolejnych błędach kipiała ze złości. W piątym gemie decydującego seta prowadziła nawet 40:0, a i tak go nie wygrała.

Mecz był krótki, trwał ledwie 61 minut.

Dla Stephens to piąty tytuł, ale ten jest najcenniejszym z nich. Była już w półfinale Australian Open, a w Nowym Jorku najdalej dotarła dotąd do 1/8 finału. Do soboty nie miała na koncie wielkoszlemowego finału.

- To po prostu nieprawdopodobne. Przeszłam operację pod koniec stycznia i gdyby ktoś mówił mi, że wygram w tym sezonie US Open, to stwierdziłabym, że to niemożliwe. Powinnam teraz zakończyć karierę, bo nie będę w stanie zrobić w przyszłości czegoś, co temu dorówna - przyznała na koniec skromnie.

Długa droga

Faktycznie, ma za sobą długą i wyboistą drogę na tenisowy szczyt. Doznała kontuzji stopy, bez operacji nie mogło się obyć. Stephens wróciła na kort w lipcu, podczas Wimbledonu. Ale comeback był nieudany, odpadła w pierwszej rundzie.

Mozolnie zaczęła piąć się w rankingu. Z 957. miejsca przesunęła się na 934. W sierpniu była już druga setka. Obecnie jest 83., ale zwycięstwo w finale wywinduje ją jeszcze wyżej. Będzie 17.

Sloane Stephens (USA) - Madison Keys (USA, 15) 6:3, 6:0

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.