tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Zaledwie 26 lat, dwa poważne upadki. Skoczek kończy karierę

Zaledwie 26 lat, dwa poważne upadki. Skoczek kończy karierę
Foto: Thomas Diethart/Instagram | Video: Instagram/Thomas Diethart Thomas Diethart przedwcześnie zakończył karierę

W świat wielkich skoków wkroczył niespodziewanie w sezonie 2013/2014. Z miejsca stał się rewelacją tamtej zimy, ale jak szybko wdrapał się na sportowy szczyt, tak szybko z niego zleciał. I to dosłownie. Karierę Thomasa Dietharta w ostatnich latach przerywały poważne upadki, aż w końcu powiedział "dość". Na skocznię już nie wróci.

Diethart w Pucharze Świata zadebiutował w 2011 roku, ale nic wielkiego wtedy nie zdziałał. Przed startem olimpijskiego sezonu 13/14 skoczka z Tulln kojarzyli tylko najbardziej zagorzali fani dyscypliny. A po miesiącu tamtej rywalizacji znali go już wszyscy.

Zaskoczył wszystkich

62. Turniej Czterech Skoczni Austriak rozpoczął od pierwszego w karierze podium - w Oberstdorfie był trzeci, ale wielu wciąż nie wierzyło w jego końcowy triumf. A jednak. Nowy - 2014 - Rok przywitał zwycięstwem w Ga-Pa, dorzucił piątą lokatę w Innsbrucku, a w Bischofshofen znów nie miał sobie równych. 6 stycznia, sensacyjnie, acz zasłużenie odebrał Złotego Orła i dołączył do legend dyscypliny.

Później już nie dominował, ale ciągle był w czołówce. Na igrzyskach olimpijskich w Soczi otarł się o indywidualny medal. Nie udało się, ale powetował to sobie w drużynie, gdzie sięgnął po srebro.

Później było już tylko gorzej. Forma gdzieś uciekła, a na dodatek Dietharta zaczął prześladować pech. Kolejne upadki na skoczni rujnowały jego zdrowie, aż w końcu doprowadziły do ogłoszonej w poniedziałek decyzji o zakończeniu kariery.

Upadek, rehabilitacja, upadek...

Pierwszy poważny wypadek zdarzył się zimą 2016 roku. W serii próbnej do konkursu Pucharu Kontynentalnego w Brotterode Diethart stracił równowagę w locie i z wielkim impetem runął na zeskok. Efekt był fatalny - bardzo mocno poraniona twarz, wstrząśnienie mózgu oraz poobijane płuca i nerki.

Źródło: thomasdiethart/Instagram Thomas Diethart po wypadku w Ramsau

Po kilku miesiącach żmudnej rehabilitacji wrócił na rozbieg, ale wyników brakowało. Z całych sił walczył o powrót do formy i reprezentacji, a jego wysiłki zniweczył kolejny wypadek. W listopadzie 2017 roku w Ramsau scenariusz był analogiczny do tego z Brotterode - utrata równowagi i potężne uderzenie o zeskok. Znów rany twarzy, znów uraz płuc, a co gorsza, tym razem uraz psychiczny, który nie pozwolił już Thomasowi wrócić na skocznię.

"To by było na tyle. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali. Szczególnie rodzinie, przyjaciołom, kolegom z reprezentacji, trenerom i sponsorom. Będzie mi brakowało uczuć towarzyszącym lataniu na nartach" - napisał w poniedziałek w mediach społecznościowych.

 

Źródło: Thomas Diethart/Instagram Diethart nie wróci już na skocznię

 

Nie on pierwszy

Diethart rozstaje się z nartami w wieku ledwie 26 lat. Nie jest to jednak jedyny przypadek przedwczesnego zakończenia kariery w austriackich skokach. Rok starszy w momencie rezygnacji ze sportu był Thomas Morgenstern.

"Morgi", trzykrotny mistrz olimpijski i ośmiokrotny mistrz świata, karierę zakończył po serii upadków w sezonie 2013/2014, tym wyjątkowym dla Dietharta. Jako oficjalny powód Morgenstern podawał barierę psychiczną, jaka pojawiła się w jego głowie.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
janusz_kuszpit
janusz_kuszpit

skoki narciarskie to niebezpieczny sport

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.