tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Skoczkowie z zakazem wywiadów. "W którymś momencie mają zmęczony mózg"

zobacz więcej wideo »
Skoczkowie z zakazem wywiadów. "W którymś momencie mają zmęczony mózg"
Foto: Grzegorz Momot/PAP | Video: tvn24 Kamil Stoch wygrał TCS w wielkim stylu

Po historycznym sukcesie Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni polscy zawodnicy stali się nieuchwytni dla dziennikarzy. Za wszystkim stoi decyzja Polskiego Związku Narciarskiego. - Jeśli Stoch ma dalej tak skakać, to musi mieć więcej spokoju. Nie może być bombardowany SMS-ami i telefonami - tłumaczy w rozmowie ze sport.tvn24.pl prezes Apoloniusz Tajner.

Od kilku dni o Kamilu Stochu w mediach jakby trochę mniej. Dziennikarze nie mają możliwości przeprowadzania wywiadów nie tylko z nim, ale też z pozostałymi kadrowiczami. Decyzję o wprowadzeniu ciszy medialnej podjął selekcjoner Stefan Horngacher.

- To nie z powodu Janka Ziobry i tego, co zrobił. To zupełnie inna sprawa. Horngacher powiedział, że jeśli chcemy mieć wynik, to musimy tak zrobić. Myśmy już to przechodzili z Adamem Małyszem, wtedy postanowiliśmy go odcinać, bo wywiady i zdjęcia go "zabijały". On sam kiedyś mi powiedział: ja już tego nie wytrzymam, idę do lasu się powiesić. Autentycznie, tak miał dosyć - wspomina Tajner.

Sukces i "pranie mózgu"

Turniej Czterech Skoczni kosztował Polaków mnóstwo zdrowia. Na dodatek sukces Stocha spowodował, że zainteresowanie reprezentacją sięgnęło zenitu. Zaraz po imprezie członkowie kadry nie mieli chwili wytchnienia.

- Już sukces jest wielkim obciążeniem dla zawodnika, a dochodzi "pranie mózgu", bo tak to trzeba nazwać, gdy zawodnicy muszą odpowiedzieć na to samo pytanie zadane przez dziesięciu dziennikarzy. W którymś momencie mają zmęczony mózg - wyjaśnia Tajner.

- Rozbija się psychikę zawodnika, on później nie jest skupiony na treningu, chodzi niewyspany, huczy mu w głowie. Horngacher ma swoje doświadczenia jako zawodnik i widział ostatnio, jakie jest u nas zainteresowanie po sukcesie Kamila. Nie wiem, do kiedy ten zakaz. To trener decyduje, takie jest zarządzenie i koniec. My się nie wtrącamy - dodaje prezes PZN.

"Ja nie wysyłam wiadomości"

Początek stycznia to dopiero półmetek sezonu. Przed zawodnikami mistrzostwa świata w lotach i  - co najważniejsze - igrzyska olimpijskie.

- Jeśli Stoch ma dalej tak skakać, to musi mieć więcej spokoju. Nie może być bombardowany SMS-ami i telefonami. Nawet ja mu nie wysyłam wiadomości z gratulacjami, bo po co ma odczytywać trywialne słowa? Kamil potrzebuje zrobić zaplanowany trening. Mówimy najwięcej o Kamilu, ale ten zakaz nie dotyczy tylko jego. Nie mogliśmy tego wybiórczo potraktować. Najważniejsze są igrzyska. Nie możemy wprowadzać zaburzeń - kończy Tajner.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.