tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Polacy na podium w Wiśle. Dobry start nowego sezonu

zobacz więcej wideo »
Polacy na podium w Wiśle. Dobry start nowego sezonu
  • Kwalifikacje w WiśleKwalifikacje w Wiśle
  • Polscy skoczkowie o podium w WiślePolscy skoczkowie o podium w Wiśle
Foto: PAP/Andrzej Grygiel | Video: PAP Skakanie w sezonie 2017/2018 rozpoczęło się na dobre

Byli bezapelacyjnie najlepszą drużyną minionej zimy, a teraz zasygnalizowali, że również w nowym sezonie zamierzają się bić o najwyższe cele. Nowy cykl Pucharu Świata polscy skoczkowie rozpoczęli od drugiego miejsca w drużynowych zawodach w Wiśle. Najlepsi okazali się Norwegowie.

Zwycięskiego składu się nie zmienia - wyraźnie z takiego założenia wyszedł trener Stefan Horngacher i na inauguracyjne zawody w Wiśle wystawił żelazną czwórkę - Kamila Stocha, Macieja Kota, Piotra Żyłę i Dawida Kubackiego.

Ale czy można się temu dziwić? Biało-Czerwoni dokładnie w tym składzie w ubiegłym sezonie sięgnęli po pierwsze w historii mistrzostwo świata, a i to nie wszystko. Minionej zimy nasi skoczkowie nie schodzili z podium, wygrali w Klingenthal i Willingen, a w jedynych zawodach w Polsce - w Zakopanem - byli drudzy.

Doskonałym prognostykiem przed sobotnim konkursem było też zwycięstwo Polaków na skoczni w Wiśle-Malince latem tego roku. Teraz przyszła pora na pierwszą w historii zimową wygraną na własnym terenie.

Minimalna przewaga

Zaczęło się nieźle, bo po próbie Żyły, który uzyskał 121 m Polacy byli na drugim miejscu, tuż za plecami Austriaków. Klasyfikacja po pierwszej kolejce mogłaby być nieco inna, ale swój skok na 123 m podparł Niemiec Marcus Eisenbichler.

O ile na tym etapie strata Polaków była niewielka, o tyle po skoku Kubackiego nie było jej w ogóle. Zawodnik, który absolutnie dominował latem, także teraz spisał się doskonale. Lądował na 125,5 m i 4,5-puntową stratę zamienił na ponad siedmiopunktową przewagę.

Źródło: PAP/Grzegorz Momot Na trybunach panowała doskonała atmosfera

Po naszych skoczkach widać było wielką pewność siebie. Potwierdził to też Kot, który oddał bardzo ładną stylowo, pewną próbę na 124 m. Rywale oglądali plecy zawodników Horngachera, a na szczycie skoczni imienia Adama Małysza pozostawał przecież jeszcze Stoch. Podwójny mistrz olimpijski z Soczi uzyskał 120,5 m. W tej serii rywale - m.in. Austriak Stefan Kraft - lądowali nieco dalej, ale Polak otrzymał pokaźną bonifikatę za niesprzyjający wiatr. Efekt był taki, że na półmetku Polacy mieli 1,1 pkt przewagi nad Austrią. Podium uzupełniała Norwegia.

Poważna wpadka Żyły

Druga seria konkursu nie zaczęła się najlepiej dla gospodarzy. Żyła skoczył tylko 116 m, a przy doskonałej próbie Johana Andre Forfanga z Norwegii spadliśmy aż na trzecie miejsce. Bardzo pokaźna była też już strata do liderujących Skandynawów - ponad 22 punkty.

Nieco bliżej, niż w pierwszej próbie, lądował też Kubacki (122,5 m), ale dostał sporo punktów za wiatr i efekt był taki, że Polacy wskoczyli na drugie miejsce. Norwegia miała 18 "oczek" więcej, Niemcy o sześć mniej.

126 m, które uzyskał Kot, utrzymało Polaków w grze o zwycięstwo. Niestety, świetnie skoczył też Daniel-Andre Tande i nasza strata wzrosła do niemal 30 pkt.

Zadaniem dla Stocha była raczej obrona drugiego miejsca, niż atak na zwycięstwo. Nasz lider nie zawiódł - zaliczył 127 m. Polska ex aequo z Austrią na drugim miejscu! Norwegia poza konkurencją.

 




 

Bronią Pucharu Narodów

Polacy dobrze wchodzą w nowy sezon, w którym bronić będą Pucharu Narodów. W Wiśle po raz 16. w historii stanęli na podium drużynowych zawodów Pucharu Świata. W niedzielę na tym samym obiekcie rozegrany zostanie konkurs indywidualny.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.