tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Kot wypadł ze składu. Będzie przedskoczkiem

Kot wypadł ze składu. Będzie przedskoczkiem
Foto: PAP/EPA, Instagram / Maciej Kot | Video: tvn24 Polacy poskaczą podczas MŚ w lotach w innym składzie

Maciej Kot z podniesionym czołem przyjął decyzję trenera Stefana Horngachera, który nie znalazł dla niego miejsca w konkursie indywidualnym mistrzostw świata w lotach w Oberstdorfie. "Czasami trzeba zaakceptować inną rolę, aby dalej walczyć" - napisał Kot na Instagramie i dołączył zdjęcie plastronu przedskoczka, w jakim pojawi się na skoczni w piątek i sobotę.

Po czwartkowym treningu wiadomo, że Polskę reprezentować będzie czterech zawodników: Kamil Stoch (drugie miejsce), Stefan Hula (14.), Piotr Żyła (16.) i Dawid Kubacki (20.). Kotowi poszło najgorzej. Na treningu był dopiero 29. i musiał pogodzić się z decyzją trenera Horngachera o wycofaniu go z rywalizacji. Szkoleniowiec ma prawo w konkursie indywidualnym MŚ wystawić tylko czterech podopiecznych.

Do tej pory w tym sezonie Kot był podstawowym zawodnikiem kadry w konkursach Pucharu Świata. Nie szło mu jednak za dobrze. W poprzednim sezonie spisywał się znacznie lepiej - wygrywał m.in. dwa konkursy PŚ i wywalczył złoty medal MŚ w drużynie w Lahti.

"Skakali lepiej ode mnie"

- Ta decyzja była chyba trudniejsza dla Stefana, ale szczerze mówiąc żadnej innej się nie spodziewałem, bo wiedziałem, że nie te czwartkowe treningi miały o wszystkim zaważyć. Musiałbym pewnie wygrać serię treningową, żeby startować. Trzeba patrzeć na całokształt, a Stefan, Dawid, Kamil i Piotrek skakali od pewnego czasu lepiej ode mnie - przyznał Kot.

Kot nie ma zamiaru się jednak załamywać i podejmuje rękawicę, by dalej walczyć o udział w niedzielnym konkursie drużynowym. W piątek i sobotę będzie startować jako przedskoczek.

Plan B

- To na pewno boli, ale wcześniej się z tą sytuacją pogodziłem - zapewnił zawodnik z Zakopanego. - Przyjechałem tu z chęcią rywalizacji o to miejsce, ale także z planem B, jeśli się to nie uda. Ważne jest dla mnie cały czas być z grupą, trzymać kontakt i pokazać trenerowi, że cały czas walczę i jestem gotowy do powrotu, bo jeszcze ważne konkursy przed nami. Droga nie jest zamknięta - uważa drużynowy mistrz świata sprzed roku.

Podkreślił jednocześnie, że najważniejsza jest dla niego świadomość, iż przegrał miejsce w sprawiedliwej walce.

- Każdy z nas miał jednakowe szanse i warunki przygotowań. Chodzi mi o całokształt. To nie jest ujma na honorze, bo inni skaczą naprawdę dobrze - zaznaczył.

 




Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.