tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Miał być drugim Małyszem, w wieku 24 lat kończy ze skokami. "Nie trenuje i chodzi do pracy"

zobacz więcej wideo »
Miał być drugim Małyszem, w wieku 24 lat kończy ze skokami. "Nie trenuje i chodzi do pracy"
  • "Inteligenty, zdolny, pracowity". "Będzie drugim Małyszem". Gilowice dumne z Bieguna"Inteligenty, zdolny, pracowity". "Będzie drugim Małyszem"....
  • Przed wylotem na kolejne zawody skoczkowie zapakowali szlachetną paczkęPrzed wylotem na kolejne zawody skoczkowie zapakowali...
Foto: Mateusz Jagielski/East News | Video: tvn24 Biegun miał być następcą Małysza (nagranie z listopada 2013)

24 listopada 2013 roku, inauguracyjny konkurs zimowego Pucharu Świata w skokach narciarskich sensacyjnie wygrywa 19-letni wówczas zawodnik z Gilowic Krzysztof Biegun. Miał to być początek wielkiej kariery, takiej na miarę Adama Małysza. Niespełna pięć lat później wiadomo, że było to jedynie pobożne życzenie, a Biegun kończy właśnie karierę. - Krzysiek nie trenuje profesjonalnie i chodzi do pracy - przyznał w rozmowie ze sport.tvn24.pl trener kadry B Maciej Maciusiak.

- Czy można było się tego spodziewać? Trudno powiedzieć, takie jest życie. Krzyśkowi długo trudno było załapać się do drużyny na Puchar Kontynentalny, gdzie skakać może tylko pięciu zawodników. Zawody w Hakubie były jego ostatnim startem - potwierdził Maciusiak.

Biegun rozstaje się ze skokami mając na koncie dwa medale mistrzostw świata juniorów (złoto i srebro drużynowo). Cała Polska usłyszała o nim po zwycięstwie w Pucharze Świata w Klingenthal. Od sensacyjnego triumfu minie niedługo pięć lat.

Tydzień na szczycie

Biegun jest jednym z ośmiu Polaków, którzy triumfowali w najważniejszych zawodach w skokach.

Pierwszą imprezę sezonu 2013/2014 zapamięta na długo. W Klingenthal karty rozdawał wiatr. Faworyci jeden po drugim lądowali na buli i nie potrafili nawet zbliżyć się do 142,5 m, które huknął Biegun, wykorzystując podmuch pod narty.

Po pierwszej rundzie Polak sensacyjnie prowadził, a już kilka minut później okazało się, że może zapisać sobie pierwsze w karierze zwycięstwo. Druga runda została odwołana.

Biegun włożył żółtą koszulkę lidera PŚ, a w Polsce rozgorzała dyskusja, czy doczekaliśmy się kolejnego Małysza, czy 19-latek może dołączyć do Kamila Stocha, który w tamtym okresie rozpoczynał szturm na światową czołówkę skoczków.

Brakowało wyników

Weryfikacja przyszła bardzo szybko. Biegun liderem był jeszcze tylko przez tydzień, a do czołowej 30 zawodów tej rangi wskoczył ledwie kilka razy. Później było już tylko gorzej i młody skoczek wypadł z pierwszej reprezentacji. Wyników wciąż brakowało, aż w końcu skoki zaczął łączyć z pracą zawodową.

Karierę próbował ratować jeszcze raz tego lata. Poleciał na zawody letniej Grand Prix do Hakuby i właśnie tam podjął decyzję, że narty rzuca na dobre.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka