tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Bariera jak piła. Cud, że Kubica wtedy z tego wyszedł

zobacz więcej wideo »
Bariera jak piła. Cud, że Kubica wtedy z tego wyszedł
  • Wypadek Roberta Kubicy (luty 2011)Wypadek Roberta Kubicy (luty 2011)
  • Czy wróci do F1? Czy wróci do F1?
  • Cezary Gutowski o powrocie Kubicy do Formuły 1Cezary Gutowski o powrocie Kubicy do Formuły 1
  • Kubica w Renault (sierpniowe testy)Kubica w Renault (sierpniowe testy)
  • Hołowczyc o testach KubicyHołowczyc o testach Kubicy
  • Marek Saganowski o powrocie Roberta Kubicy do F1Marek Saganowski o powrocie Roberta Kubicy do F1
  • Testy Kubicy w bolidzie F1. Powrót coraz bliżejTesty Kubicy w bolidzie F1. Powrót coraz bliżej
Foto: tvn24 | Video: tvn24 Wypadek Roberta Kubicy (luty 2011)

Kariera Roberta Kubicy znalazła się na zakręcie w pewną lutową niedzielę. Prowadzony przez niego samochód rajdowy uderzył w barierę, która zadziałała jak piła. Wbiła się w auto i poważnie zraniła kierowcę. Po ponad sześciu latach od tamtego dnia Robert znów jest w bolidzie Formuły 1, a motoryzacyjny świat ponownie przygląda mu się z uwagą.

To był luty 2011 roku. Kubica robił karierę jako kierowca F1, jeździł obiecująco. Wygrał jeden wyścig, 12-krotnie stawał na podium, z czasem zamienił BMW Sauber na Lotus Renault. Ale on potrzebował więcej adrenaliny i startował w rajdach. Wtedy z pilotem Jakubem Gerberem wybrali się do Ligurii we Włoszech, na rajd Ronde di Andora.

Na jednym z zakrętów ich skoda wpadła w stalową barierę, która pękła i wbiła się w samochód. Przygniotła Roberta i zraniła go w prawą nogę i prawą rękę. Wszystko to na miesiąc przed startem nowego sezonu F1.

Obrażenia były poważne, potrzebne były liczne operacje. Pierwsze doniesienia mówiły nawet o możliwej amputacji. Na szczęście, to były plotki. Lekarze opanowali sytuację.

 




 

Szczęśliwy, że rusza palcami

Tymczasem do szpitala Świętego Krzyża w Pietra Ligure ciągnęły tłumy dziennikarzy, do kierowcy - goście. - On jest już w pełni przytomny. Jest tym Robertem, którego znam. Zaczął już narzekać - przyznał po paru dniach od wypadku były szef teamu polskiego kierowcy Eric Boullier. Ktoś z otoczenia rannego pierwszy raz od wypadku pokusił się o żart, kibice odetchnęli.

Kubicę odwiedził też były zawodnik F1 Jean Alesi. - Robert jest szczęśliwy, że może ruszać palcami, rozmawiać, mówić o tym, jak się czuje. Na pewno wróci za kierownicę. Ma ogromną wolę walki - przekonywał.

Wojownik znów jeździ

Faktycznie, Robert to wojownik. Jego ręka ponoć do dzisiaj nie odzyskała pełni sprawności, ale on nie zamierzał rezygnować z marzeń. Za kierownicę wrócił 1,5 roku później. Zaczął od małych rajdów we Włoszech i Francji. Kilka z nich wygrał.

Apetyt rósł w miarę jedzenia. Później nawiązał współpracę z Citroenem i wystartował w drugiej co do ważności rajdowej klasie - WRC2. I w debiutanckim sezonie zachwycił, wygrał pięć z siedmiu rajdów, został mistrzem.

 


 

W końcu awansował do WRC, jeździł dla M-Sport. Już w debiucie, w Rajdzie Wielkiej Brytanii, wypadł z trasy. Zresztą jego rajdowa kariera obfitowała w awarie i problemy z dokończeniem jazdy, ale jemu było mało.

Blisko jak nigdy

Nie przestał marzyć o powrocie do F1. W tym roku jest blisko jak nigdy. Trzeci raz testuje bolid Renault, ale pierwszy raz ten najnowszy i najszybszy. Idzie mu więcej niż nieźle. Poranną sesję skończył z szóstym czasem. Pod Budapesztem oklaskują go polscy kibice i pozostałe teamy.


 

 




Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Marty776

I po co to wyciagac znowu?

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.