tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Znów pokonane. Dla Polek mistrzostwa już się skończyły

Znów pokonane. Dla Polek mistrzostwa już się skończyły
Foto: PAP/Marcin Bielecki | Video: PAP/EPA Znów porażka. Polki nie awnasują

Czwarty mecz i trzecia porażka polskich piłkarek ręcznych na mistrzostwach świata w Niemczech. Niestety, ta ostatnia, z Węgierkami 28:31 oznacza, że Biało-Czerwonych zabraknie w 1/8 finału. Apetyty były większe.

Po fantastycznym początku mistrzostw i zwycięstwie ze Szwedkami przyszła nieoczekiwana porażka z Czeszkami i spodziewana - z obrończyniami tytułu Norweżkami. Dlatego czwarty mecz z Węgierkami, które legitymowały się takim samym bilansem, miał zadecydować o zajęciu co najmniej czwartego miejsca, ostatniego dającego awans do 1/8 finału.

Smaczkiem była osoba Kima Rasmussena, byłego selekcjonera Biało-Czerwonych, a obecnie szkoleniowca reprezentacji Węgier. Pod wodzą jego następcy Leszka Krowickiego pewne elementy w grze uległy zmianie, w drużynie pojawiło się wiele debiutantek.

- Spodziewam się, że to my zaskoczymy trenera-taktyka, a nie on nas. Jeżeli zagramy swoją piłkę ręczną, to mecz potoczy się po naszej myśli - wróżyła skrzydłowa reprezentacji Polski Daria Zawistowska.

Tylko zrywami

Niestety, jak się okazało, było to tylko wróżenie z fusów. Owszem, Polki zaczęły od szybkiego prowadzenia 2:0, ale rywalki na czele z ich liderką Anitą Goerbicz rozkręcały się z każdą kolejną minutą. A w naszym zespole a to przestoje, a to fatalna skuteczność z pewnych, wydawałoby się, rzutów z koła. Głównie dzięki bramkarce Adriannie Płaczek Biało-Czerwone przegrywały do przerwy tylko dwiema bramkami - 11:13.

Po przerwie Węgierki szybko uciekły na cztery bramki. Świetnie grą kierowała Aniko Kovacsics. Polki zaczynały chyba obawiać się o wynik, bo zamiast gonić rywalki, podejmowały złe decyzje, myliły się z dogodnych pozycji. I za chwilę zrobiło się minus siedem.

Wprawdzie sześć minut przed końcem poderwały się do boju za sprawą najlepszych w naszych szeregach Kingi Archuk i Karoliny Kudłacz-Gloc, ale jak się okazało - za późno.

Zabrakło czasu, skończyło się trzecią porażką - 28:31.

Tylko o puchar pocieszenia

Po sukcesach w 2013 i 2015 roku, jakimi były czwarte miejsca na mistrzostwach świata, nasza odmłodzona kadra miała apetyty przynajmniej na wyjście z grupy.

Niestety, Polkom pozostanie walka o Puchar Prezydenta. To trofeum pocieszenia dla najlepszej drużyny spośród tych, które nie zakwalifikowały się do 1/8 finału. Gwarantuje je 17. miejsce.

Na zakończenie fazy grupowej nasze zawodniczki zagrają z Argentynkami.

Polska - Węgry 28:31 (11:13)

Polska:
Adrianna Płaczek, Weronika Gawlik – Karolina Kudłacz-Gloc 8, Kinga Achruk 6, Kinga Grzyb 4, Monika Kobylińska 4, Katarzyna Janiszewska 3, Joanna Drabik 2, Romana Roszak 1, Sylwia Lisewska, Joanna Szarawaga.
Węgry: Blanka Biro – Aniko Kovacsics 8, Anita Goerbicz 5, Bernadett Bodi 5, Nadine Schatzl 4, Kinga Klivinyi 3, Anett Kisfaludy 2, Klara Szekeres 1, Noemi Hafra 1, Szandra Zacsik 1, Viktoria Lukacs 1, Zita Szucsanszki, Szabina Mayer, Rea Meszaros, Anna Kovacs.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka