tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Stracił syna, kibice pamiętali. Tysiące świateł i hymn

Stracił syna, kibice pamiętali. Tysiące świateł i hymn
Foto: imago/Pro Shots/EAST NEWS/Twitter | Video: Twitter/EAST NEWS To była wzruszająca minuta dla bramkarza Feyenoordu

Sześć lat temu syn Brada Jonesa, obecnie bramkarza Feyenoordu, przegrał walkę z białaczką. Kibicom z Rotterdamu nie umknął ten fakt. Przy okazji ostatniego meczu uczcili jego pamięć. To była wzruszająca minuta.

19 listopada 2011 roku - ta data już na zawsze pozostanie w pamięci Australijczyka. I będą to tragiczne wspomnienia. Kiedyś wybitny amerykański aktor Sylvester Stallone napisał w specjalnym oświadczeniu, że "nie ma większego bólu niż ten, kiedy rodzic straci dziecko". Tak się czuje też Jones.

Światła i hymn

Jego pięcioletni synek Luca chorował na białaczkę. Nie udało mu się wygrać tej nierównej walki. Koledzy, wówczas z Liverpoolu, wspierali bramkarza, a on sam zadedykował synkowi obroniony rzut karny w jednym z meczów.

Źródło: imago/Pro Shots/EAST NEWS Brad Jones poruszony

W szóstą rocznicę śmierci o dramacie rodzinnym swojego zawodnika pamiętali kibice Feyenoordu. Jones piłkarzem tego klubu jest od lata 2016 roku.

Podczas meczu z Venlo, na wypełnionym po brzegi stadionie De Kuip, w 12. minucie (tyle Luca miałby dziś lat) włączyli latarki w swoich telefonach, zapalniczki i odśpiewali klubowy hymn, czyli słynne "You'll Never Walk Alone" (Nigdy nie będziesz szedł sam). Ciarki na plecach były zagwarantowane.



"Obecny w ich myślach"

Wzruszającą atmosferę docenił sam bramkarz. "Dziękuję wszystkim za okazaną pomoc. To dla mnie dużo znaczy" - napisał w mediach społecznościowych 35-latek. Potem jeszcze wypowiedział się dla oficjalnej strony klubowej mistrza Holandii. - Musiałem być skupiony na grze, ale nie można było nie dostrzec tych wszystkich świateł. Moja żona również była na stadionie. Chciałbym za to podziękować kibicom. Miło, że Luca jest obecny także w ich myślach - podziękował.

Wynik meczu (1:1) zszedł oczywiście na drugi plan.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.