tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

City może świętować mistrzostwo. Słabeusz Krychowiaka ograł United

Manchester United zamierzał ograć najgorszy w lidze West Bromwich Albion, ale ambitnie grający goście mieli inny plan. Sami strzelili zwycięskiego gola, czym zapewnili mistrzowski tytuł Manchesterowi City.

To prawdziwy chichot losu. Przed tygodniem City, prowadząc u siebie do przerwy 2:0 z United, mroziło już szampany. Ale te zostały w lodówce, bo goście wyszli na drugą połowę odmienieni. Wbili trzy gole i świętowania w niebieskiej części Manchesteru nie było.

W sobotę City ograło 3:1 na Wembley Tottenham i czekało na ruch United. Choć czekało to może za duże słowo, bo dzień później na Old Trafford zawitał West Brom. Sam menedżer City Pep Guardiola powiedział, że będzie w tym czasie grał w golfa. I że Czerwone Diabły pewnie zwyciężą.

Guardiola jak Ferguson

Warunek był jeden. Tylko porażka United mogła zapewnić tytuł City. Długo - mimo ataków gospodarzy - utrzymywał się bezbramkowy remis.

W 73. minucie West Brom rozegrał rzut rożny. Nemanja Matić, atakowany przez stopera gości Craiga Dawsona, pechowo dograł do Jaya Rodrigueza, a ten z kilku metrów wbił gola. Jak się okazało - zwycięskiego. 



Na ostatni kwadrans w zespole West Bromu - głównie żeby bronić wyniku - wszedł Grzegorz Krychowiak.

Czerwone Diabły ostatni raz przegrali w lutym z Newcastle (0:1). Później wygrali pięć kolejnych ligowych meczów. Do City tracą 16 punktów. Przepaść. Sytuacja West Bromu - mimo sensacyjnego zwycięstwa - od dawna jest beznadziejna. Do 17. miejsca, gwarantującego utrzymanie, traci dziewięć oczek.

W historii Premier League nie tylko Guardiola został mistrzem przy partyjce golfa. W 1993 roku tytuł w podobnych okolicznościach zdobył z Manchesterem United Sir Alex Ferguson. Wtedy w rolę West Bromu wszedł Oldham, który ograło Aston Villę.

Porażka po awansie

W czwartek Arsenal po wyjazdowym remisie 2:2 z CSKA Moskwa awansował do półfinału Ligi Europy (w Londynie gospodarze zwyciężyli 4:1). Kanonierzy od dziewięciu lat nie byli w najlepszej czwórce w europejskich pucharach, ale w kraju dołują. W niedzielę pojechali do Newcastle i przegrali 1:2, choć prowadzili od 14. minuty po golu Alexandre’a Lacazette’a. Gospodarze wyrównali jeszcze przed przerwą (bramka Ayoze Pereza), a zwycięstwo - czwarte z rzędu - zapewnił Matt Ritchie.

Seria dziesiątego w tabeli Newcastle trwa, a Arsenalu, zajmującego szóstą pozycję, właśnie zakończyła się po trzech kolejnych wygranych.

Wyniki 34. kolejki:
sobota
Southampton - Chelsea 2:3
Burnley - Leicester City 2:1
Crystal Palace - Brighton 3:2
Huddersfield - Watford 1:0
Swansea City - Everton 1:1
Liverpool - Bournemouth 3:0
Tottenham - Manchester City 3:1
niedziela
Newcastle United - Arsenal 2:1
Manchester United - WBA 0:1
poniedziałek
West Ham United - Stoke City

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.