tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

PSG szalało. Teodorczyk tylko się przyglądał

Dla Łukasza Teodorczyka i jego Anderlechtu tegoroczna edycja Ligi Mistrzów jest prawdziwym koszmarem. Reprezentant Polski przegrał wysoko już trzeci mecz z rzędu, tym razem z Paris Saint-Germain 0:4. Bardzo ciekawie było w Londynie, gdzie Chelsea po emocjonującym spotkaniu zremisowała z Romą 3:3.

- Teodorczyk to egzekutor - tak scharakteryzował polskiego napastnika trener PSG Unai Emery. 26-latek ostatnio przeżywa lepsze chwile w Anderlechcie. W poprzedniej ligowej kolejce strzelił trzeciego gola w sezonie i pierwszego u nowego szkoleniowca Heina Vanhaezebroucka. Rene Weiler, który zdobył z zespołem mistrzostwo Belgii, został wylany za słabe wyniki. Po zmianie trenera Anderlecht nie tylko ma się piąć w górę tabeli (5. miejsce po 10 kolejkach), ale grać przede wszystkim ofensywnie. Zyskać na tym ma również Teodorczyk, król strzelców poprzedniego sezonu.

Aktywny "Teo"

W środę mistrzowie Belgii zaczęli grać odważnie, ale dopiero po stracie bramki. W 3. minucie Kylian Mbappe podał do Marco Verattiego. Włoch od razu oddał piłkę, a Francuz strzelił między nogami bramkarza Matza Selsa. To mogła być zapowiedź pogromu. Paryżanie w poprzednich dwóch meczach Ligi Mistrzów wbili aż osiem goli, w tym pięć Celtikowi na ich stadionie. Anderlecht żadnej bramki nie zdobył.

Teodorczyk był aktywny. Pokazywał się do gry i wygrywał powietrzne pojedynki. Polak najlepszą sytuację miał w pierwszej połowie, gdy minął obrońcę gości Presnela Kimpembe. Strzelił mocno, ale piłkę z trudem wybił bramkarz Alphonse Areola.

Goście przetrzymali napór Anderlechtu i przed przerwą podwyższyli prowadzenie za sprawą trafienia głową Edinsona Cavaniego. Urugwajczyk tuż po przerwie mógł cieszyć się z drugiego gola, ale huknął w poprzeczkę. Trafił za to Neymar, a w końcówce wynik ustalił Angel Di Maria.

Juve wyszło z tarapatów

W grupie D ciekawie zapowiadał się mecz Juventusu ze Sportingiem Lizbona. Stara Dama straciła gola już w 12. minucie gry. Portugalczycy wyprowadzili szybką kontrę, po której Gelson Martins znalazł się w sytuacji sam na sam z Gianluigim Buffonem. Bramkarz turyńczyków odbił piłkę, ale trafiła ona w nadbiegającego Alexa Sandro i odbiła się prosto do siatki.

Gospodarze niezbyt długo cieszyli się z prowadzenia. Wyrównał precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego Miralen Pjanić. Do końca meczu gospodarze mieli przewagę, ale decydującego gola Mario Mandzukić strzelił dopiero w 84. minucie.

Nierozsądny Pique

Podobnie jak Sporting, prowadzenie po golu samobójczym objęła też Barcelona, w meczu u siebie z Olympiakosem. Gerard Deulofeu płasko dośrodkował z prawej strony, a własnego bramkarza pokonał Dimitrios Nikolaou.

Wydawało się, że po tym trafieniu miejscowi pójdą za ciosem. Nieoczekiwanie, nie potrafili jednak w pierwszej połowie podwyższyć wyniku. Co więcej, ich sytuację skomplikowała czerwona kartka Gerarda Pique. Obrońca chciał zdobyć gola ręką, piłka wpadła nawet do bramki,ale sędzia nie dał się oszukał. Za karę wyrzucił Katalończyka z boiska.

Grecy z ustawionym na szpicy byłym legionistą Vadisem Odjidją-Ofoe niewiele mogli zdziałać. Belg raz nawet strzelał, ale bardzo niecelnie.

Po zmianie stron prowadzenie po rzucie wolnym podwyższył Leo Messi, chwilę później do siatki na 3:0 trafił Lucas Digne. W ostatniej minucie gola honorowego dla Olympiakosu strzelił Dimitrios Nikolaou.

Goniąca Roma

W meczu dwóch najlepszych zespołów grupy B Chelsea zmierzyła się z Romą. Początek spotkania był udany dla gospodarzy, którzy objęli prowadzeni po ładnych trafieniach Davida Luiza i Edena Hazarda. Przed przerwą gola kontaktowego strzelił po indywidualnej akcji Aleksandar Kolarov.

Po zmianie stron Roma nie rezygnowała z odwrócenia losów meczu. Udało się w 64. minucie. Federico Fazio posłał świetne podanie w pole karne do wbiegającego Edina Dżeko, a ten huknął z woleja nie do obrony. Po kilku minutach ten sam piłkarz dał swojemu zespołowi prowadzenie 3:2, po strzale głową.

To nie był koniec emocji w tym meczu. Do remisu precyzyjnym uderzeniem głową doprowadził Hazard.

3. kolejka Ligi Mistrzów:
grupa A

CSKA Moskwa - FC Basel 0:2 (0:1)
Benfica Lizbona - Manchester United 0:1 (0:0)

grupa B
Anderlecht Bruksela - Paris Saint-Germain 0:4 (0:2)  
Bayern Monachium - Celtic Glasgow 3:0 (2:0)    

grupa C
Karabach Agdam - Atletico Madryt 0:0
Chelsea Londyn - AS Roma 3:3 (2:1)

grupa D
Barcelona - Olympiakos Pireus 3:1 (1:0)
Juventus Turyn - Sporting Lizbona 2:1 (1:1)

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.