tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Dobre momenty Jagiellonii, niemoc Lecha. Belgijskie zespoły zabrały awans

Nie będzie w Lidze Europy Legii Warszawa, nie będzie w niej też Lecha i Jagiellonii. Drużynie z Poznania i białostoczanom nie udało się odrobić strat poniesionych w pierwszych spotkaniach z belgijskimi zespołami. Pierwsi przegrali u siebie z Genkiem 1:2, drudzy ulegli na wyjeździe Gentowi 1:3.

Zadanie nie było łatwe. Lech i Jagiellonia pierwsze mecze przegrały, odpowiednio: 0:2 i 0:1. Przebicie się do czwartej rundy eliminacji, ostatniej w walce o fazę grupową rozgrywek, było zadaniem niełatwym. W przeciwieństwie do Legii, która skompromitowała się w spotkaniu z Luksemburczykami, oprócz walki niczego więcej nikt od nich nie wymagał. Belgijskie zespoły miały po prostu więcej jakości.

Dwa gole do przerwy

Nadzieje lechitów na odwrócenie losów dwumeczu zostały rozwiane bardzo szybko. Genk zaczął spotkanie w Poznaniu tak, jakby to on musiał odrabiać straty. Przycisnął od pierwszej minuty, pod bramką Jasmina Buricia kilka razy zrobiło się gorąco. Aktywny był tanzański snajper Mbwana Samatta. Urwał się raz, urwał się drugi raz, za trzecim w końcu dopadł do podania i Bośniaka pokonał.

Awans oddalił się od Lecha na dobre. Potrzebował cudu w postaci czterech goli. Grał o honor, ale za bardzo mu to nie wychodziło. Belgowie prezentowali się solidnie, zbyt wiele nie mógł więc pod ich bramką wskórać. Pod swoją wciąż miał za to problemy z szybkimi graczami gości. Tuż przed przerwą Kamil Jóźwiak złapał w polu karnym za koszulkę Dieumerciego Ndongalę. Sędzia podyktował jedenastkę, którą wykorzystał Leandro Trossard.

Po przerwie Genk nieco się rozluźnił. Lechici zdołali uzyskać przewagę i zdobyć nawet gola kontaktowego. W zamieszaniu pod polem karnym celnie uderzył Tomasz Cywka. Na więcej gospodarzy nie było już stać.

Waleczna Jagiellonia

Mimo porażki na swoim stadionie w pierwszym meczu, w awans mocno wierzyła Jagiellonia. U siebie przeciwko Gentowi spisała się przyzwoicie, miała kilka sytuacji, gola straciła w końcówce.

Choć rewanż w Gandawie zaczęła obiecująco, to bramkę dała sobie wbić szybciej niż Lech. W 13. minucie głową bramkarza białostoczan pokonał Taiwo Awoniyi. Plan gości się mocno skomplikował, ich gra nie. Jagiellonia walczyła ambitnie, może momentami chaotycznie, ale mimo to można było mieć nadzieję, że dostarczy jeszcze jakichkolwiek emocji.

Doczekaliśmy się ich w drugiej części. Pół godziny przed końcem błąd obrony gospodarzy wykorzystał Martin Pospisil, co oznaczało, że gościom brakowało do awansu jeszcze jednego trafienia. Potem sytuacje marnowali Belgowie, ale jedną, świetną miała też Jaga, gdy tuż nad poprzeczką uderzał Roman Bezjak.

Wszystko wyjaśniła druga bramka dla gospodarzy Romana Jaremczuka kilka minut przed końcem. Po niej marzenia o awansie prysnęły, białostoczanie byli przybici. Efektem tego był jeszcze jeden gol Gentu autorstwa Jonathana Davida.

Lech Poznań – Genk 1:2
Pierwszy mecz: 0:2. Awans: Genk

Gent - Jagiellonia 3:1
Pierwszy mecz: 1:0. Awans: Gent

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
kg1955
kg1955

Belgia-11 milionów,Polska-38 milionów.I wszystko jasne.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.