tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Lech marnował "setki". Wraca bez gola, z nadzieją

Żeby wygrywać, trzeba wykorzystywać stuprocentowe sytuacje. W Utrechcie, w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Europy, piłkarze Lecha zostawili po sobie dobre wrażenie, ale do Poznania wracają z bezbramkowym remisem i niedosytem.

Po wyeliminowaniu macedońskiego FK Pelister (4:0, 3:0) i norweskiego Haugesund (2:3, 2:0) poprzeczka została zawieszona znacznie wyżej. FC Utrecht to czwarta drużyna poprzedniego sezonu holenderskiej ekstraklasy.

U poznaniaków dało się odczuć obawy przed czwartkowym meczem. Na krajowym podwórku Lech spisuje się na razie poniżej oczekiwań (jeden punkt i żadnej bramki w dwóch meczach), a na dodatek z powodu kontuzji stawu skokowego ze składu wypadł Darko Jevtić.

Jeśli można było mówić o atutach Kolejorza, to mógł być nim fakt, że ekipa rywala ma za sobą tylko dwa oficjalne mecze. W drugiej rundzie kwalifikacji wyeliminowała maltański La Valletta FC (0:0 na wyjeździe i 3:1 u siebie).

Trzy "setki"

Szkoleniowiec Lecha Nenad Bjelica postawił od początku aż na czterech nowych piłkarzy, ale na murawie stadionu Galgenwaard nie było widać braku zgrania. Co więcej, w pierwszej połowie to jego zespół był bardziej konkretny. Lepiej operował piłką, częściej gościł pod polem karnym gospodarzy. Szkoda tylko, że brakowało dogodnych sytuacji do strzelenia gola.

Najgroźniejszy strzał oddali tuż przed gwizdkiem na przerwę piłkarze holenderskiej drużyny, a konkretnie z rzutu wolnego Zakaria Labyad, ale Matus Putnocky odbił piłkę.

W początkowych minutach drugiej połowy obraz gry się wyrównał. Ataki Utrechtu napędzał znany z występów w Ajaksie czy Milanie Urby Emanuelson. Lechici byli uważni, a w 68. minucie sami doczekali się świetnej okazji. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i strzale głową debiutującego w Lechu Nikoli Vujadinovicia ogromne problemy z interwencją miał David Jensen. Dopadł do niej do niej Christian Gytkjaer, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną.

Sytuacja ta dodała skrzydeł Lechitom. Kwadrans przed końcem stuprocentowej sytuacji doczekał się wprowadzony kilka chwil wcześniej Nickie Bille Nielsen. Uderzył z jedenastu metrów, ale duński bramkarz był górą, podobnie jak przy trudnym strzale Macieja Gajosa kilka minut później.

Przy odrobinie szczęścia Lech powinien wygrać, ale z Holandii i tak wraca z dobrym rezultatem.

1. mecz III rundy Ligi Europy
FC Utrecht - Lech Poznań 0:0

Utrecht: David Jensen – Sean Klaiber, Mark van der Maarel (84. Robin van der Meer), Willem Janssen, Edson Braafheid – Sander van de Streek, Wout Brama (75. Giovanni Troupee), Urby Emanuelson – Gyrano Kerk, Zakaria Labyad, Cyriel Dessers (75. Ramon Leeuwin).

Lech: Matus Putnocky - Emir Dilaver, Rafał Janicki, Nikola Vujadinovic, Wołodymir Kostewicz – Maciej Makuszewski (77. Robert Gumny), Łukasz Trałka, Radosław Majewski (86. Mihai Radut), Maciej Gajos, Marko Situm - Christian Gytkjaer (69. Nicki Bille Nielsen).

Sędziował: Aleksandar Stavrev (Macedonia). Widzów: ok. 16 tys.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.