tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

W Polsce dwa lata bez pucharu, w Chorwacji dwa w tydzień

W Polsce dwa lata bez pucharu, w Chorwacji dwa w tydzień
Foto: Twitter/GNK Dinamo Bjelica odszedł z Lecha po porażce z Jagiellonią

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Chorwacki trener Nenad Bjelica podczas swojej dwuletniej przygody z Lechem Poznań nie doczekał się żadnego trofeum. Został zwolniony, a tydzień później, jako szkoleniowiec Dynama Zagrzeb, sięgnął po dublet w swoim kraju. Można? Można.

Bjelica objął funkcję pierwszego trenera poznańskiego zespołu 30 sierpnia 2016 roku. Prowadził drużynę w sumie w 78 meczach, 41 wygrał, 21 zremisował i 16 przegrał. Pod jego wodzą lechici w ubiegłym sezonie zajęli trzecie miejsce w lidze. Rok temu awansowali do finału Pucharu Polski, gdzie przegrali z Arką Gdynia 1:2.

Wydawało się, że pierwsze trofeum od trzech lat i pierwsze pod wodzą Chorwata mogą wywalczyć w dopiero co zakończonym sezonie. W końcu Kolejorz w efektownym stylu zakończył rundę zasadniczą.  Tymczasem w rundzie finałowej poznaniacy zawiedli na całej linii - przegrali cztery mecze na własnym stadionie (!), a czarę goryczy przechyliła środowa porażka z Jagiellonią Białystok (0:2). Po niej bez żalu rozstano się z (obok Marcina Brosza) najdłużej pracującym trenerem w polskiej ekstraklasie.

Dwa mecze, dwa trofeum i sezon uratowany

Na oferty 46-letni szkoleniowiec nie musiał długo czekać. Dokładnie pięć dni! 15 maja objął funkcję trenera Dinama Zagrzeb, który mimo prowadzenia w lidze, przegrał pięć z sześciu ostatnich spotkań i do końca musiał drżeć o mistrzostwo. Bjelica dostał szansę w ostatniej kolejce i jej nie zaprzepaścił. Jego drużyna przed własną publicznością pokonała Inter Zapresic 3:1 i zakończyła sezon z trzypunktową przewagą nad wiceliderem HNK Rijeka, który triumfował w ubiegłym roku. Dla Dinama to 19. w historii mistrzostwo Chorwacji.

A to nie wszystko. Zwieńczeniem sezonu miał być finał krajowego pucharu, w którym jego drużyna mierzyła się z Hajdukiem Split. I tu jego zawodnicy nie zawiedli. Skończyło się zwycięstwem 1:0, a gol, który dał im 15. w historii Puchar Chorwacji strzelił w 55. minucie Mario Gavranović. To się nazywa wejście przez wielkie W!




Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.