tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Bayern skrzywdzony, rywal żartuje. "Chyba postawię sędziemu piwo"

Bayern przegrał finałowy mecz Pucharu Niemiec z Eintrachtem Frankfurt 1:3. Jest rozczarowany i wściekły. Ostatnią bramkę stracił w doliczonym czasie, chwilę wcześniej powinien mieć rzut karny, z czym zgadzali się po meczu nawet piłkarze i trener Eintrachtu. - Naprawdę nie wiem, po co są te powtórki wideo - nie dowierzał kapitan monachijczyków Thomas Mueller.

Bayern przegrywał 1:2. W ostatnich minutach robił wszystko, żeby doprowadzić do remisu i dogrywki. W doliczonym czasie w polu karym Eintrachtu znów się zakotłowało. Piłkę próbował wybijać pomocnik Kevin-Prince Boateng. Zamiast tego trafił w nogę zawodnika Bayernu Javiego Martineza.

Arbiter Felix Zwayer dostał sygnał od sędziego VAR, że mogło dojść do przewinienia. Kilka chwil później stał przed monitorem i analizował sytuację. Gdy wrócił na murawę wskazał - o dziwo - nie na jedenasty metr, a na narożnik boiska. Bayern po złym rozegraniu rzutu rożnego stracił trzeciego gola. W jego bramce nie było wtedy Svena Ulreicha, który wcześniej chciał pomóc kolegom w polu karnym rywala.

"Wszyscy widzieli"

Monachijczycy długo nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Wiedzieli, że nie zagrali najlepszego spotkania, ale nie mogli też przeboleć, że Zwayer nie podyktował we wspomnianej sytuacji ewidentnej jedenastki.

- Przecież to było jasne. On (Boateng - przyp red.) nie trafił w piłkę. Nie rozumiem po co są te powtórki. Rozumiem, że presja na arbitrze w doliczonym czasie jest ogromna, szczególnie w momencie, gdy może dojść do wyrównania. Ale przecież to nie była sytuacja pięćdziesiąt na pięćdziesiąt - dziwił się Mueller.

- Przegraliśmy i teraz nie ma sensu o tym gadać. Zresztą wszyscy widzieli jak było. To szaleństwo, irytująca sprawa. Mógł być karny, potem 2:2 i dogrywka. Dla mnie jedenastka była ewidentna - przyznał dyrektor sportowy Bawarczyków Hasan Salihamidzić. Bardziej powściągliwy, zresztą jak zwykle, był trener Jupp Heynckes.  - Nie mam w zwyczaju rozmawiać o arbitrze. Ale teraz mamy przecież powtórki wideo. Dobrze byłoby więc podjąć właściwą decyzję - uważa Niemiec.

Z sędzią na piwo

Co ciekawe, decyzja o nieprzyznaniu rzutu karnego zaskoczyła piłkarzy Eintrachtu, a najbardziej jednego z głównych bohaterów całego zamieszania.

- Kontakt był widoczny. Sędzia naprawdę powinien to odgwizdać. Myślałem, że za chwilę pokaże na jedenasty metr. Mieliśmy sporo szczęścia. Mówię tak, bo zawsze staram się być szczery - powiedział Boateng.

Swojemu zawodnikowi wtórował trener Nico Kovac. - To był karny, bezdyskusyjnie - przyznał Chorwat. Z poczuciem humoru do sprawy podszedł Lukas Hradecky. - Jeśli spotkam sędziego, to chyba postawię mu piwo - podsumował bramkarz.

Są w pucharach

To piąty puchar Eintrachtu w historii, a pierwszy od trzydziestu lat. Dzięki wygranej drużyna z Frankfurtu zapewniła sobie prawo gry w przyszłym sezonie Ligi Europejskiej. W nim Kovac już jej nie poprowadzi. Lada moment Chorwat przeniesie się do Bayernu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.