tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Czuł się rozczarowany. Został bohaterem finału

zobacz więcej wideo »
Czuł się rozczarowany. Został bohaterem finału
Foto: PAP/EPA | Video: PAP/EPA Bale wbił Liverpoolowi dwa gole

Mógł czuć się niechciany, bo nie pasował trenerowi, bo ciągle coś mu dolegało. W finale Ligi Mistrzów był tylko rezerwowym, a został bohaterem Realu. Gareth Bale, bo o nim mowa, niekoniecznie musi jednak zostać w zespole Królewskich.

To była 61. minuta, Real i Liverpool zdążyli wbić po jednym golu. Bale zastąpił Isco. Po trzech minutach sunął już po murawie. Odleciał, po chwili utonął wśród kolegów. Trener Zinedine Zidane widząc, jak Walijczyk przewrotką wpakował piłkę do bramki, tylko złapał się za głowę. On akurat wiedział, jak smakuje spektakularny gol w finale Ligi Mistrzów.

Bale pod koniec ustalił wynik na 3:1, choć przy wydatnym udziale niezdarnego bramkarza Lorisa Kariusa. Liczył się efekt. Dwie bramki w 29 minut, czwarty puchar LM jako gracz Realu, a trzeci z rzędu. Żaden rezerwowy w historii finałów Pucharu Europy nie osiągnął tyle, co Walijczyk w sobotni wieczór.




Odwołany ślub

- To musiała być najpiękniejsza bramka w historii finałów Ligi Mistrzów - przyznał Bale, nieoczekiwany bohater. Przez cały sezon było więcej u niego cierpienia niż radości z gry. Jak tylko się wyleczył, doznawał kolejnej kontuzji. Od rekordowego transferu za 101 milionów euro sprzed pięciu lat trudno zliczyć ile ich już było. Do tego doszły kłopoty osobiste (odwołany ślub przez pogróżki oraz śmierć krewnego). Niejednego zwaliłoby z nóg.

Bale o tegorocznej fazie pucharowej LM może zapomnieć. Do finału uzbierał raptem 99 minut. Odżył dopiero na finiszu ligi hiszpańskiej, choć tam było po wszystkim. Barcelona spektakularnie odzyskała od Królewskich tytuł. Ale u Walijczyka wróciła szybkość i przede wszystkim skuteczność. Miał podstawy, żeby ubiegać się o miejsce w podstawowym składzie w Kijowie. Francuski szkoleniowiec wystawił jednak tę samą jedenastkę jak Cardiff. Rok temu w meczu z Juventusem Bale był wściekły, bo chciał pokazać się w rodzinnym mieście, a została mu przypisana rola rezerwowego.

Z Zidane'm nie było żadnych rozmów, nie wiedział na czym stoi. Ale z Liverpoolem uratował Królewskich. "Walijczyk podróżował z prędkością dźwięku z ławki rezerwowej do nieba" - podsumował dziennik "AS".

Źródło: PAP/EPA Bale idealnie trafił w piłkę

Może odejść

Kontrakt Bale'a, rzecz jasna gwiazdorski, obowiązuje do czerwca 2022 roku. Czyli jeszcze przez cztery sezony, choć finał w Kijowie mógł być ostatnim występem w madryckiej ekipie.

- Byłem rozczarowany, że nie zagrałem z Liverpoolem od początku. Potrzebuję regularnych występów co tydzień. W tym sezonie nie miałem takich możliwości. Porozmawiam z agentem o swojej przyszłości - podkreślił 28-letni skrzydłowy. W zakończonym sezonie uzbierał 39 meczów. Strzelił 21 goli, przy ośmiu asystował.

Chętnych na jego usługi nie brakuje. Manchester United od dawna widziałby go u siebie, a ostatnio Bayern Monachium.

Bale chce jasnej deklaracji od trenera, czy ten oprze na nim drużynę w kolejnym sezonie. Zidane takiej deklaracji, przynajmniej publicznie, nie wygłosił.

- To może być skomplikowane, ale każdy troszczy się o siebie. Rozumiem to - powiedział po finale Ligi Mistrzów.

Bale z pucharem

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.