tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Jules Bianchi nie żyje. Po wypadku kierowca F1 doznał obrażeń głowy

Francuski kierowca Formuły 1 Jules Bianchi zmarł na skutek ciężkich obrażeń głowy, których doznał podczas Grand Prix Japonii w październiku ubiegłego roku. O śmierci 25-letniego kierowcy poinformowała w sobotę rano jego rodzina.

"Jules walczył do samego końca, jak zawsze, ale dzisiaj jego walka dobiegła końca" - napisała w oświadczeniu rodzina kierowcy. Bianchi zmarł w szpitalu w Nicei, rodzinnym mieście na południu Francji.

Uszkodzenie mózgu

5 października, podczas wyścigu o Grand Prix Japonii na torze Suzuka, Francuz uderzył z dużą prędkością w znajdujący się na poboczu samojezdny dźwig służący do odholowywania uszkodzonych bolidów.

Stan 25-letniego kierowcy (3 sierpnia obchodziłyby 26. urodziny) był krytyczny, został natychmiast odwieziony do Szpitala Generalnego Prefektury Mie w Yokkaichi. Doznał rozległego uszkodzenia mózgu i był w śpiączce.

W dwa miesiące po wypadku kierowca został przewieziony do kliniki uniwersyteckiej w Nicei. Na początku grudnia Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) uznała, że Francuz ponosił odpowiedzialność za wypadek. Według raportu FIA francuski kierowca jechał za szybko.

Pierwsza ofiara od 21 lat

Bianchi jest pierwszą od 21 lat ofiarą śmiertelną w Formule 1. Poprzednio życie na torze stracił Brazylijczyk Ayrton Senna 1 maja 1994 roku, podczas GP San Marino. Dzień wcześniej na treningu zginął Austriak Roland Ratzenberger. Po tych wydarzeniach poprawiono bezpieczeństwo zarówno torów, jak i bolidów, czego efektem były dwie dekady bez śmiertelnych wypadków.

Od 1950 roku, kiedy zaczęła się rywalizacja F1, życie na torze straciło 48 zawodników. Najgorzej było w pierwszych dwóch dekadach, kiedy odnotowano 29 ofiar śmiertelnych. W latach 70. zginęło 12, w 80. - czterech, a w 90. - dwóch kierowców.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
michal_michalak

Nie pierwsza ofiara od 21lat, Maria de Villota zmarla 2 lata temu w wyniku obrazen po wypadku na torze Duxford. Byla kierowca testowym takze w nieszczesnym Marussia.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Kuba_93

      Pierwszym który zginął na torze w trakcie wyścigu. Oczywiście zginął nie bezpośrednio, ale jego życie skończyło się właśnie na Suzuce, potem już nie odzyskał świadomości. Ayrton Senna też nie zmarł na torze ale został odłączony od aparatury już w szpitalu.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.