tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Semenya pod ścianą. Albo tabletki, albo pozostaną jej dłuższe dystanse

Semenya pod ścianą. Albo tabletki, albo pozostaną jej dłuższe dystanse
Foto: Wikipedia CC BY SA | Video: Twitter/Twitter/caster800m Caster Semenya ma żonę

Biegaczka z RPA Caster Semenya będzie musiała codziennie zażywać specjalne pigułki, aby zmniejszyć poziom testosteronu w swoim organizmie. Ona i inne zawodniczki z hiperandrogenizmem, czyli nadmiarem męskich hormonów, zostaną do tego zmuszone przez nowe, kontrowersyjne przepisy.

Semenya to dwukrotna mistrzyni olimpijska w biegu na 800 metrów. Ma też w dorobku trzy złota mistrzostw świata. Afrykanka od lat jest bezkonkurencyjna.

Nierówne traktowanie

Teraz władze światowej lekkiej atletyki z IAAF chcą przerwać jej dominację na średnich dystansach. W czwartek mają zostać wprowadzone w życie nowe zasady dla sportsmenek z hiperandrogenizmem. Będą one musiały zażywać pigułki na obniżenie poziomu testosteronu.

Co ciekawe, chodzi tylko o biegaczki występujące na dystansach od 400 do 1500 metrów. Jednym słowem, jeśli Semenya odmówi przyjmowania leków, będzie mogła normalnie startować np. na 5 000 i 10 000 metrów, jeśli oczywiście wyraziłaby taką wolę.

- Chodzi o nasz obowiązek, aby zapewnić równe szanse wszystkim zawodniczkom. To jest nasz sport i to do nas należy wprowadzanie zasad w nim obowiązujących. Zawodnicy będą musieli ich przestrzegać - wytłumaczył szef IAAF-u Sebastian Coe.

Przymusowe poddanie się wspomnianej kuracji budzi jednak duże kontrowersje. Lekarze alarmują, że obniżanie poziomu testosteronu u osób z hiperandrogenizmem może nieść poważne skutki dla ich zdrowia i narazić ich między innymi na osteoporozę. Wątpliwości budzą też kwestie etyczne. Wielu fachowców uważa, że jeśli Semenya i jej podobne zawodniczki przestrzegają zasad antydopingowych, to nie ma podstaw, by odmawiać im możliwości rywalizacji. Naturalny testosteron nie jest bowiem zabronioną substancją.

Już raz próbowali

Pierwsze złoto MŚ zgarnęła w Berlinie w roku 2009. To wtedy wybuchła "Sprawa Caster Semenyi". Rozpętała się burza, w lekkoatletycznym środowisku wrzało. Władze IAAF-u nie miały wyjścia i zarządziły testy płci, a biegaczkę zawieszono.

Jak się okazało, Semenya nie ma macicy i jajników, ma wewnętrzne jądra i aż trzykrotnie podwyższony poziom testosteronu. Cierpi na nadmiar męskich hormonów. W kwietniu 2011 roku światowe władze lekkiej atletyki zgłosiły nowe regulacje w sprawie zawodniczek dotkniętych tą przypadłością. Każda z nich po przekroczeniu limitu testosteronu miała zostać poddana kuracji hormonalnej na jego obniżenie.

Prawo obowiązywało do lipca 2015 roku. To wtedy nastoletnia lekkoatletka z Indii, Dutee Chand, wygrała sprawę przed Trybunałem Arbitrażowym do spraw Sportu w Lozannie – dotyczącą właśnie hiperandrogenizmu. Regulacje wprowadzone przez IAAF zawieszono. Na tym skorzystała Semenya.

W czasie kuracji biegała słabo, potem – bez kuracji – zostawiała konkurencję za plecami.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.