tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Mistrz walczył z białaczką, wraca do pracy. "Moje ciało wydaje się wypoczęte"

Mistrz walczył z białaczką, wraca do pracy. "Moje ciało wydaje się wypoczęte"
Foto: Wikipedia CC BY-SA 2.0 | Video: Wikipedia (CC BY SA 2.0) Tim Lobinger czuje się lepiej

Halowy mistrz świata z 2003 roku w skoku o tyczce Niemiec Tim Lobinger po pięciu chemioterapiach i przeszczepie szpiku kostnego wraca do pracy. - Oby życie toczyło się dalej - powiedział były lekkoatleta.

Lobinger, który uczestniczył w czterech igrzyskach olimpijskich, w 1997 roku jako pierwszy niemiecki tyczkarz pokonał w Koeln-Muengersdorfie poprzeczkę zawieszoną na wysokości sześciu metrów. Trenował go Leszek Klima, były reprezentant Polski, medalista halowych mistrzostw Polski i Niemiec.

Od kilku miesięcy 45-latek walczy z białaczką. W tym czasie całkowicie wycofał się z życia publicznego. Teraz powoli nabiera optymizmu i wrócił do pracy jako trener od przygotowania fizycznego piłkarzy RB Lipsk.

- Moje ciało wydaje się wypoczęte i bardzo się cieszę, że nareszcie mogę też pracować - przyznał w rozmowie z niemiecką agencją prasową.

"Jak na rollercoasterze"

Ostatnie siedem miesięcy były tyczkarz, dwukrotny wicemistrz Europy, spędził w klinice w Monachium. Praktycznie z niej nie wychodził. Był pod stałą obserwacją lekarzy. Przeszedł przeszczep szpiku kostnego oraz pięć cykli chemioterapii. Teraz czuje się lepiej, ale nie chce mówić za dużo o przyszłości.

- Przede mną jeszcze daleka droga. Tym bardziej że mam świadomość, iż mam niezwykle agresywną odmianę białaczki. Ale nawet jak byłem bardzo słaby, cały czas próbowałem się ruszać, wykonywałem drobne ćwiczenia. To było bardzo ważne dla mojej psychiki - zaznaczył ojciec trójki dzieci.

Jak dodał, w trakcie choroby przeżywał różne momenty. - Bałem się rzeczy, które kiedyś były dla mnie zupełnie obce. Starałem się z całych sił nie poddać się negatywnym myślom, ale trudno było je odpędzić. Czasami czułem się jak na rollercoasterze - powiedział Lobinger.

"Cios"

W wolnym czasie, którego miał w szpitalu sporo, postanowił pisać książkę. Szybko znalazło się wydawnictwo, które wyda pamiętnik byłego tyczkarza. Mówi w nim o cierpieniu, strachu, poczuciu krzywdy, ale i nadziei.

- Oczywiście wszystko zaczyna się od diagnozy. O chorobie dowiedziałem się w marcu. To był cios. Nie wiedziałem, jak sobie z tym poradzić. Postanowiłem spisywać swoje myśli, obawy. To mi pomagało w terapii. Nie jest to smutna książka, bo od marca w moim życiu wydarzyło się też wiele pozytywnych rzeczy. Doceniałem te krótkie chwile z rodziną. Inaczej odbierałem zwykłego grilla ze znajomymi. Nigdy jednak nie zapomnę tych długich tygodni izolacji, a potem tego pięknego zapachu świeżego powietrza - dodał Lobinger, który w 2016 roku przeprowadził się do Monachium, gdzie stworzył Centrum Sportu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.