tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Angie zaskoczyła nawet siebie. "Skoro jestem w finale, to myślę o medalu"

Angelika Cichocka w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Londynie zaskoczyła wszystkich, nawet siebie. Najpierw zajęła siódme miejsce w biegu na 1500 m, w niedzielę wystąpi w finale 800 m. - Cały czas jestem w grze. Nie wolno się poddawać i zadowolić. Trzeba dalej zasuwać, dalej walczyć – oświadczyła.

To, że zawodniczka Tomasza Lewandowskiego jest znakomicie przygotowana, było widać już na mityngach. Świetnie sobie radziła, ale... na 1500 m. Ten dystans stał się jej koronnym w tym sezonie. Wygrała nawet zawody Diamentowej Ligi w Rabacie.

W mistrzostwach świata po cichu liczyła na medal, skończyło się siódmą lokatą. Zdecydowała się na start na 800 m i znowu dostała się do finału. - A jak się do niego wchodzi, to chyba każdy myśli o medalu - zapowiedziała.

Umysł cwany i wygodny

I ma rację, choć akurat na tym dystansie o sukces będzie bardzo trudno. Świat, a zwłaszcza zawodniczki z Afryki, są w tej konkurencji piekielnie mocne. Teraz, z perspektywy czasu, Cichocka (SKLA Sopot) nie żałuje, że od początku nie skupiła się na 800 m i nie oszczędzała sił.

- W tym roku nie miałam ani jednego mocnego biegu na 800 metrów i nie wiedziałam, na co mnie stać. Na 1500 metrów było zupełnie inaczej. Miałam naprawdę dobre występy, czułam się świetnie przygotowana i mocna. A na 800 m było mnóstwo niepewności, ale stwierdziłam - „dlaczego nie spróbować” - przyznała.

Ostateczną decyzję o tym, że wystąpi na dwóch dystansach, podjęła jeszcze przed wylotem do Londynu.

- Gdybym zostawiła sobie otwartą furtkę, to pewnie bym nie pobiegła. Umysł jest taki cwany i wygodny, że chętnie by wtedy zrezygnował, a tak, nie było już odwrotu – oznajmiła.

Trochę nieswojo na starcie

Teraz ma już w nogach pięć mocnych biegów. Szósty i niewykluczone, że najważniejszy, przed nią – w niedzielę. - Jak mówię, przyjeżdżając tutaj, marzyłam o dwóch finałach, ale teraz to się stało i po prostu nie wierzę - zaznaczyła.

W ośmioosobowej stawce walczącej o medale są tylko dwie Europejki – Cichocka oraz Brytyjka Lynsey Sharp.

 

To szok, co tutaj się dzieje.

Angelika Cichocka



- Tak naprawdę odwykłam już od biegania tego dystansu. Nawet czułam się trochę nieswojo, stojąc na linii startowej i to było bardzo stresujące. Myślałam - "ale ta pierwsza setka będzie szybka", bo faktycznie na 1500 metrów tempo jest nieco wolniejsze – zauważyła.

Podziękowała też trenerowi Lewandowskiemu za przygotowanie. - To szok, co tutaj się dzieje - wyznała.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.