tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Zero prześladowało Gortata. W końcu odpalił

Zero prześladowało Gortata. W końcu odpalił
Foto: Flickr (CC BY-SA 2.0) | Video: Keith Allison/Wikipedia (CC BY-SA 2.0), Zorro2212/Wikipedia (CC BY-SA 3.0) Gortat z drugim zwycięstwem na koncie

Koszykarze Washington Wizards pokonali Detroit Pistons po nerwowej końcówce 115:111. To drugie zwycięstwo stołecznej drużyny w drugim meczu sezonu. Marcin Gortat długo nie mógł uwolnić się od wstydliwego zera na koncie.

Statystyki polskiego środkowego na koniec prezentowały się całkiem nieźle - w 35 minut uzbierał 10 punktów i miał dziewięć zbiórek. Nie ma co narzekać. Inaczej ta sprawa miała się po pierwszych dwóch kwartach. Gortat wprawdzie miał już osiem punktów, ale zupełnie nie radził sobie pod tablicami z szalejącym Andre Drummondem. Efektem był niespodziewany. Polak przez 24 minuty nie miał ani jednej zbiórki (rywal tymczasem aż 10)! Coś, co normalnie nie ma prawa zdarzyć.

Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie, pomógł sam środkowy Tłoków. Drummond popełniał faul za faulem i w czwartej kwarcie trener musiał go oszczędzać.

Roztrwonili 15-punktową przewagę

Czarodzieje we własnej hali wygrali, ale drugie zwycięstwo w sezonie nie przyszło im łatwo. Na początku czwartej kwarty prowadzili różnicą 15 punktów, ale bezpieczną - zdawało się - zaliczkę roztrwonili koncertowo. Goście w cztery minuty doprowadzili do remisu i zrobiło się nerwowo. Koledzy Gortata hurtowo pudłowali z bliska (Bradley Beal, John Wall i Otto Porter), nie trafiali również z dystansu (Beal i Wall).

W końcu wstrzelił się Beal. Zdobył dwa punkty, dorzucił celny rzut wolny i Wizards odskoczyli na pięć punktów (111:106).

- Nie możemy sobie pozwalać na aż takie momenty słabości. Dobrze, że właściwie zareagowaliśmy - odetchnął, gdy było po wszystkim Beal, autor 25 punktów.

Najskuteczniejszy na parkiecie był Porter (28). Wizards czekają teraz cztery wyjazdowe mecze, a najbliższy w poniedziałek z Denver Nuggets.

 




 

Ball wreszcie coś pokazał

Minionej nocy znów świetnie zagrał Giannis Antetokounmpo. 22-letni Grek w środę zdobył 37 punktów, a tym razem 34. Jego Milwaukee Bucks uległo jednak na wyjeździe Cleveland Cavaliers 97:116.

Antetokounmpo nie miał wystarczającego wsparcia. Tymczasem u rywali dwucyfrowy dorobek miało aż sześciu koszykarzy. Najskuteczniejszy był LeBron James (24).

Blisko pierwszego w karierze triple-double, czyli dwucyfrowych wyników w trzech statystykach, był debiutujący w NBA Lonzo Ball. Po koszmarnym pierwszym występie (jeden celny rzut z gry i tylko trzy punkty) w drugim, przeciwko Phoenix Suns, 19-latek z Los Angeles Lakers na swoim koncie zapisał 29 punktów, 11 zbiórek i dziewięć asyst. Lakersi wygrali na wyjeździe 132:130.

Po porażce na inaugurację z Houston Rockets w piątek broniąca mistrzowskiego tytułu ekipa Golden State Warriors pokonała w Nowym Orleanie miejscowych Pelicans 128:120. W zwycięskim zespole najlepszy był Klay Thompson (31 punktów).


Wyniki piątkowych meczów ligi koszykówki NBA:
Brooklyn Nets - Orlando Magic  126:121
Charlotte Hornets - Atlanta       109:91
Dallas Mavericks - Sacramen    88:93
Indiana - Portland                   96:114
Milwaukee - Cleveland             97:116
Minnesota - Utah Jazz             100:97
New Orleans - Golden State     120:128
Philadelphia - Boston Celtics     92:102
Phoenix - Los Angeles Lakers    130:132
Washington - Detroit Pistons    115:111

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.