tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Miał być lepszy od Jordana. Debiut roku i tylko jeden celny rzut

Miał być lepszy od Jordana. Debiut roku i tylko jeden celny rzut
Foto: Kelvin Kuo-USA TODAY Sports | Video: Instagram - Lonzo Ball, LiAngelo Ball, LaMelo Ball Lonzo Ball zadebiutował w NBA

Amerykańskie media nie mają wątpliwości - to był najbardziej wyczekiwany debiut roku w NBA. Kreowany na wielką gwiazdę Lonzo Ball rozegrał pierwszy mecz w barwach Los Angeles Lakers. I wypadł blado. Bardzo blado.

O 19-letnim Ballu w Stanach Zjednoczonych głośno jest już od dłuższego czasu. Zapracował sobie na to świetnymi występami w uczelnianej drużynie UCLA, ale nie tylko. Swoją popularność zawdzięcza również - a może głównie - marketingowej aktywności swojego ojca, LaVara.

Lonzo ma dwóch młodszych braci, LiAngelo i LaMelo. Oni również grają w koszykówkę, co postanowił wykorzystać Ball senior. Wiosną tego roku rozpoczął publiczną licytację z ewentualnymi sponsorami synów. Za ich podpisy zażądał miliarda dolarów. Żadna z wielkich marek się nie zgłosiła, założył zatem swoją firmę - Big Baller Brand. Ruszyła produkcja obuwia sportowego, w których bracia obecnie grają, koszulek, czapek...

"Pokonałbym Jordana"

Lonzo miał już zatem markę. Przed rozpoczęciem sezonu NBA z drugim numerem został wybrany w drafcie przez Lakersów. Za oceanem mówiło się, że to najbardziej wyczekiwany debiut od czasów pojawienia się w lidze LeBrona Jamesa. Ale czy mogło być inaczej? Wielkie oczekiwania nakładał na siebie nawet sam Lonzo, który na kanapie u showmana Jimmy'ego Kimmela opowiedział przedziwne rzeczy. Młody koszykarz odgrażał się, że w pojedynku jeden na jeden pokonałby samego Michaela Jordana. Komik nie dowierzał i dopytywał dwukrotnie. - Tak, już teraz pokonałbym Jordana - odparł Lonzo z zaskakującą pewnością siebie.

Swoje dorzucił też prezydent Lakersów, legendarny Magic Johnson. - Lonzo to materiał na wybitnego rozgrywającego. Dla niego priorytetem jest asysta. Widzę w nim siebie sprzed lat - stwierdził.

Szumnych zapowiedzi było mnóstwo. Wreszcie przyszedł czas na weryfikację - pierwszy mecz w najlepszej zawodowej lidze świata.

Zmora Beverley

I przyszło rozczarowanie. Lonzo wybiegł w pierwszej piątce, ale mecz zakończył z tylko jednym z sześciu trafionym rzutem z gry, trzema punktami, dziewięcioma zbiórkami i czterema asystami. Zanotował też dwie straty. Lakers przegrali z lokalnym rywalem Clippers 92:108. Nie tak to miało wyglądać.

Amerykańscy eksperci pozostają jednak spokojni. Zgodnie twierdzą, że jeden mecz o niczym nie świadczy, a czy ktoś jest dobrym wyborem w drafcie, ocenić można najwcześniej po dwóch sezonach.

Dziennikarze "USA Today" zdradzają nawet przyczynę słabego debiutu Balla. Jak twierdzą, jego zmorą był rozgrywający Clippers Patrick Beverley. "Ball miał być największą atrakcją wieczoru. Otrzymał jednak chłodne powitanie od Beverleya, prawdopodobnie najtrudniejszego rywala do debiutu w NBA. Nie odstępował go na krok, biegał za nim po całym boisku" - czytamy w gazecie.

 




Wyniki czwartkowych meczów NBA:
Los Angeles Lakers - Los Angeles Clippers 92:108
Oklahoma City Thunder - New York Knicks 105:84
Toronto Raptors - Chicago Bulls 117:100

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.