tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Afera obyczajowa w kolarstwie. "Potwierdzam, dochodziło do takich sytuacji"

zobacz więcej wideo »
Afera obyczajowa w kolarstwie. "Potwierdzam, dochodziło do takich sytuacji"
  • Szef kolarstwa potwierdza: poważne oskarżeniaSzef kolarstwa potwierdza: poważne oskarżenia
  • Bańka wezwał zarząd PZKol do dymisjiBańka wezwał zarząd PZKol do dymisji
Foto: tvn24 | Video: tvn24 Czarne chmury nad polskim kolarstwem

- To bardzo poważne oskarżenia, ale o nich mówiło się od dziesięciu lat - prezes Polskiego Związku Kolarskiego Dariusz Banaszek jest zdziwiony, że afera obyczajowa w rządzonej przez niego dyscyplinie dopiero teraz wyszła na jaw. On sam, choć szefem polskiego kolarstwa jest od roku, nie ma sobie nic do zarzucenia.

Skandal ujawnił Piotr Kosmala, były wiceprezes PZKol. W wywiadzie dla serwisu WP SportoweFakty opowiedział, że zlecony audyt wykazał nadużycia natury obyczajowej, których skala była "porażająca". Według niego, chodziło m.in. o zastraszanie, seks z podopiecznymi, a nawet gwałt.



Po doniesieniach Kosmali głos zabrał minister sportu. Wezwał do natychmiastowej dymisji cały zarząd związku. "W przeciwnym razie zgodnie z ustawą o sporcie wystąpię do Sądu Rejestrowego o zawieszenie władz i wprowadzenie kuratora" - ostrzegał minister Witold Bańka.

W odpowiedzi usłyszał, że związek nie naruszył prawa i nie ma podstaw do zawieszenia w czynnościach władz PZKol.

"Dziwię się"

Szef polskiego kolarstwa Dariusz Banaszek w poniedziałek stanął przed kamerami. - Potwierdzam, że dochodziło do takich sytuacji - przyznał. 

Miały opowiedzieć mu o tym same poszkodowane, z którymi rozmawiał w ostatnich dniach. Wyraźnie zdenerwowany, bronił się. Przyznał, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Odsyłał do swoich poprzedników.

- Dziwię się, że przez te wszystkie lata, kiedy ludzie ze środowiska wiedzieli o tych problemach natury obyczajowej, moi poprzednicy nie reagowali. Dzisiaj zajmuje się tym prokuratura. Nie chciałbym wypowiadać się na ten temat, niech prokuratura osądzi to sama - stwierdził.

- Ja zrobiłem to, co do mnie należało. W momencie, gdy dowiedziałem się, zwolniłem człowieka, który te zarzuty pewnie usłyszy - dodał.

Ministerstwo Sportu i Turystyki cofnęło dotację dla związku, ze współpracy z PZKol wycofał się również sponsor główny.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Gama

Co robił minister przez dwa lata. Czy siedział tylko za biurkiem ? Nawet trochę więcej niż dwa lata. W takim układzie to pierwszy "wylatuje " minister, ale w pisie jest inaczej.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Wielkie nerwy
      Wielkie nerwy

      To tłumaczy kiepski poziom kolarzy, bo jak później siedzieć na siodełku...

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          2
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.