tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Wróg publiczny numer jeden w Rosji. Historia człowieka, który ujawnił aferę dopingową

zobacz więcej wideo »
Wróg publiczny numer jeden w Rosji. Historia człowieka, który ujawnił aferę dopingową
  • Historia człowieka, który ujawnił aferę dopingowąHistoria człowieka, który ujawnił aferę dopingową
  • Rosjanom zabrano już jedenaście medaliRosjanom zabrano już jedenaście medali
  •  Wróg numer 1 Wróg numer 1
Foto: TVN 24 | Video: tvn24 W Rosji została stworzona machina dopingowa

Afera, jaką ujawnił Grigorij Rodczenkow, wstrząsnęła światowym sportem. Według zeznań byłego dyrektora moskiewskiego laboratorium antydopingowego, dochodziło tam do manipulacji poprzez tuszowanie pozytywnych wyników i podmienianie próbek, a pomagać mieli w tym m.in. przedstawiciele rosyjskich służb i państwa. Historię wroga numer jeden Władimira Putina opisuje program "Czarno na białym".

To historia o podwójnym życiu i podwójnej rzeczywistości, które trwały latami. O świecie, który widzimy i który miał na zawsze pozostać w ukryciu.

Rodczenkow to człowiek, który odsłonił mechanizm manipulacji na niespotykaną dotąd skalę. Teraz ma podstawy, by obawiać się o swoje życie. Dał dowody na to, że rosyjski doping to nie problem pojedynczych zawodników. To skrzętnie skrywany i finansowany przez państwo program.

Bez jego informacji przewodniczący MKOl Thomas Bach nie informowałby o wykluczeniu Rosji z Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2018.

- Dzisiaj wydaje się, że trwało to od zawsze - uważa Michał Rynkowski, szef Polskiej Agencji Dopingowej.

"Jeden z najlepszych na świecie"

Rodczenkow sportowiec amator skończył Wydział Chemii Uniwersytetu Moskiewskiego. Fascynował się antydopingiem. Od 1985 roku pracował dla najlepszych laboratoriów świata. W tym w laboratorium UCLA w Stanach. Po powrocie do Moskwy został szefem Moskiewskiego Laboratorium Antydopingowego. W Rosji postrzegany był jako narodowy skarb.

- Szanowany obywatel, został odznaczony orderem przyjaźni po olimpiadzie w Soczi - twierdzi Władimir Mozgowoj, dziennikarz sportowy "Nowaja Gazieta".

Świetnie wykształcony, posiadał przeogromną wiedzę. Jeden z najlepszych fachowców w tej dziedzinie na świecie - dodaje profesor Jerzy Smorawiński, ekspert od walki z dopingiem.

- Spotykaliśmy się kilka razy do roku. Wszyscy dyrektorzy laboratoriów mają specjalne spotkania a oprócz tego są jeszcze warsztaty dopingowe - zdradza Dorota Kwiatkowska z Zakładu Badań Antydopingowych.

- Był przyjacielski, pomocny. Trudno mi coś złego powiedzieć o tym człowieku - uważa z kolei Paweł Kaliszewski, pracownik Zakładu Badań Antydopingowych.

Polowanie

W pewnym momencie ten obraz Rodczenkowa zaczynał jednak pękać. W 2014 roku niemiecka telewizja ARD publikuje dokument o przypadkach dopingu w polskim sporcie. 9 listopada 2015 roku niezależna komisja powołana przez Światową Komisję Antydopingową potwierdza dziennikarskie śledztwo. W raporcie nazwisko Rodczenko pojawia się dokładnie 97 razy.

Kilkadziesiąt stron poświęconych jest tylko jemu. - Niszczą nas, lecą głowy, bez sprawdzania, kto kim jest. Wczoraj udałem się do premiera Mutko. Zapytał, czy złożę rezygnację, powiedziałem, że tak. Pytał: Dzisiaj, jutro? Powiedział, że dzisiaj. I zrezygnowałem. Stracili dyrektora. Ciągle do mnie dzwonią, ale wciąż zmieniam telefony - mówił Rodczenkow.

Zaczyna się na niego polowanie. Tym wydarzeniom towarzyszy kamera amerykańskich filmowców. Później z tych dokumentów powstał film dokumentalny "Ikar". Rodczenkow boi się o swoje życie. Ma informacje, które mogą zagrozić prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. Decyduje się więc uciec z kraju.

- Planowali go zabić. Miał bardzo ograniczony wybór. Ucieczka do Stanów i przedstawienie wszystkich dowodów wydawało się jedynym wyjściem - mówi Jim Walden, prawnik Rodczenkowa. Po ucieczce ma wyjawić historię największego sportowego oszustwa wszech czasów.

Kulminacja oszustwa nastąpiła podczas igrzysk w Soczi. Gdy trwał szał a dygnitarze mówili o fair play, Rodczenkow był odpowiedzialny za to, by Rosja prowadziła w medalowej klasyfikacji. Udało się. Rosjanie zdobyli 33 medale, w tym 13 złotych. - Zdobyli te medale dzięki specjalnemu programowi wspieranemu przez państwo - mówił Rodczenkow.

Na czym polegał program?

Na tyłach rosyjskiego laboratorium antydopingowego, którym kierował zaraz przy wyjściu ewakuacyjnym, miało znajdować się wejście do drugiego budynku, dawnego KGB, Rosyjskich Służb Specjalnych. To tam agenci mieli trzymać czyste próbki moczu na podmianę, przygotowane dla każdego sportowca, który stosował doping.

Próbki miały trafiać w środku nocy. Rodczenkow miał dostawać SMS. Sprawdzał, czy po laboratorium nie kręci się nikt ze Światowej Organizacji Antydopingowej WADA albo ktoś z Komitetu Olimpijskiego.
Próbki A i B rozdzielane były na dwa wózki. Jego asystent, który wiózł próbki B do magazynu, próbki Rosjan, którzy stosowali doping miał wykradać i wkładać do fartucha.

Próbki B badane są tylko, gdy próbki A wykażą doping. Potem próbki A wiózł do pokoju badań. Pokoju, który dziurą w ścianie miał być połączony z drugim tajnym pomieszczeniem. To stamtąd agenci służb specjalnych przez dziurę w ścianie mieli podawać mocz bez śladów dopingu. To ten ostatecznie był badany.

Czy Putin był świadomy istnienia tego programu? - Tak, znał też moje imię - twierdzi Rodczenkow.
Co na to sam zainteresowany? - Większość zarzutów bazuje na nieudowodnionych zarzutach głoszonych przez osobę, której moralna i etyczna postawa oraz stan psychologiczny rodzą wiele wątpliwości - bronił się prezydent Rosji.

Rodczenkow kilka lat przed igrzyskami w Soczi wpadł na handlu niedozwolonymi substancjami. Wiedział, że wkrótce będzie aresztowany. Chciał się zabić, ale odratowano go po próbie samobójczej. Trafił do szpitala psychiatrycznego. Później przeniesiony do szpitala z największymi sadystami.

Informacje przekazane przez niego potwierdziły śledztwo i raport kolejnej komisji powołanej przez kolejną agencję antydopingową.

"Ma podstawy, by obawiać się o swoje życie"

Gdzie dziś jest Rodczenko? - Nie mogę powiedzieć gdzie przebywa. Jest na terenie Stanów Zjednoczonych - mówi jego prawnik.

- Ma podstawy, by obawiać się o swoje życie - dodaje dziennikarz. Bo zdradził rosyjski system. - To zdrajca, dwulicowiec, informator, którymi grozi się tutaj różnymi konsekwencjami. Tak patrzy na niego tu większość społeczeństwa - dodaje.

- Jeśli chodzi o Rosję to niejednokrotnie osoby, które zdradziły system później musiały liczyć się z poważnymi konsekwencjami, z utratą zdrowia czy życia nawet - uważa Rynkowski.

Życie stracił rosyjski odpowiednik Rynkowskiego. Szef Rosyjskiej Agencji Antydopingowej, przyjaciel Rodczenkowa, Nikita Kamajew. Zmarł na zawał serca, mimo że problemów kardiologicznych nigdy nie miał. Zmarł wkrótce po tym, gdy ogłosił, że pisze książkę, w której wyjawi prawdę.

- Myślę, że Rodczenkow mógł być w takim samym zagrożeniu. Mógłby zginąć na przykład w wypadku samochodowym - uważa profesor Smorawiński. - To bez wątpienia wróg numer jeden Putina - dodaje Mozgowoj.

A co z jego żoną? - Jego rodzina została w Rosji. Mamy nadzieję, że jest bezpieczna. Ona nie wiedziała, co dzieje się w laboratorium. Koszmarnie tęskni za swoją rodziną. To dla niego bardzo bolesne. Czy żałuje swojej decyzji, że powiedział prawdę? Absolutnie nie - wyjawia prawnik.

CAŁY MATERIAŁ "CZARNO NA BIAŁYM" MOŻNA OBEJRZEĆ TUTAJ

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
midopatab

To niewiniątko uciekło do arcy demokratycznego, arcy praworządnego kraju na swoją zgubę. Czyż nie tak?

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.