tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Podejrzane Rio, nalot na dom działacza. "Kupili głosy"

Podejrzane Rio, nalot na dom działacza. "Kupili głosy"
Foto: Ricardo Stuckert / Wikipedia CC BY SA 3.0 Prawo organizacji igrzysk Rio de Janeiro przyznano w 2009 roku

Przy wyborze gospodarza ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro miało dojść do przekupienia członków Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego - wynika z ustaleń brazylijskiej prokuratury. We wtorek przybliżono szczegóły operacji "Unfair play".

Głównym podejrzanym w aferze jest szef Brazylijskiego Komitetu Olimpijskiego (COB) Carlos Arthur Nuzman. Miał on pośredniczyć w negocjacjach między przedsiębiorcami i politykami a członkami Komitetu Wykonawczego MKOl, organu dokonującego wyboru gospodarza imprezy.

We wtorek przeszukano mieszkanie Nuzmana oraz siedzibę COB. Sam działacz składał wyjaśnienia przed policją federalną.

Nie tylko szef

- Brakowało łącznika i wtedy pojawił się COB, który miał możliwość nawiązania kontaktu z odpowiednimi osobami. Nie da się zaprzeczyć, że Nuzman podejmował świadome działania, aby nakłonić do głosowania na Rio de Janeiro. On i inni działacze COB, a także przedstawiciele polityków, podróżowali po całym świecie, aby prowadzić negocjacje. Nuzman stał się centralnym łącznikiem między przedsiębiorcami a MKOl. W związku z tym został na niego nałożony zakaz opuszczania kraju aż do zakończenia śledztwa - poinformowała prokurator generalna Brazylii Fabiana Schneider, cytowana w internetowych serwisach "UOL" oraz dziennika "O Globo".

Celem śledczych jest także biznesmen Arthur Cesar de Menezes Soares, który miał być - wraz ze wspólniczką Eliane Cavalcante - uwikłany w proceder prania pieniędzy i dopuścić się niegospodarności przy kontraktach związanych z igrzyskami.



Zamieszany w sprawę miał być również gubernator stanu Rio de Janeiro Sergio Cabral, który miał wręczyć łapówkę w wysokości dwóch milionów dolarów Senegalczykowi Lamine Diackowi, byłemu szefowi Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) i honorowemu członkowi MKOl.

- Wszystkie te elementy doprowadziły nas do konkluzji, że Cabral i jego organizacja przestępcza kupili głosy, aby uzyskać prawo organizacji igrzysk. Diack był osobą bardzo wpływową, a działacze z Afryki zwykle są jednogłośni i dlatego mogli zostać nakłonieni do głosowania na Rio - dodała Schneider.

Na trop wpadli Francuzi

Diack jest też objęty innym śledztwem w związku z korupcją i manipulacjami wynikami testów antydopingowych rosyjskich sportowców. Ta afera doprowadziła m.in. do wykluczenia reprezentantów Rosji z igrzysk w niektórych dyscyplinach. Sam Diack stracił status członka MKOl.

O wszczęcie śledztwa do Brazylijczyków zaapelowała prokuratura we Francji, która - badając okoliczności afery dopingowej w lekkoatletyce - natrafiła także na przesłanki o handlu głosami Komitetu Wykonawczego MKOl.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.