tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Kiedyś doszło tam do tragedii. Teraz chcą powrotu F1

Kiedyś doszło tam do tragedii. Teraz chcą powrotu F1
Foto: Anefo/Mieremet R./Wikipedia (CC BY-SA 3.0) | Video: Morio CC BY-SA 3.0, Mieremet, Rob / Anefo - Fotocollectie Anefo.Anefo/Mieremet R./Wikipedia Tragiczny wypadek Rogera Williamsona

Holendrzy bardzo chcą Formuły 1 w swoim kraju. Po sukcesach ich rodaka Maksa Verstappena - 20-latka, który ma na koncie już trzy zwycięstwa - liczą na powrót wyścigów w sezonie 2020. Na Circuit Zandvoort, gdzie doszło do jednego z najbardziej wstrząsających wypadków w historii tego sportu.

Pierwsze uliczne wyścigi w miasteczku Zandvoort - nadmorskim, wypoczynkowym - organizowano przed II wojną światową. Tor otworzono w roku 1948, F1 na dobre zawitała tam sześć lat później.

Słyszał krzyki Williamsona

Grand Prix Holandii 1973 było dla 25-letniego Rogera Williamsona drugim startem w F1. Na ósmym okrążeniu bolid prowadzony przez Brytyjczyka złapał gumę. Przewrócił się do góry kołami, stanął w płomieniach i nadal sunął po nawierzchni.

Jadący za Williamsonem David Purley błyskawicznie zatrzymał swoje auto. Próbował podejść jak najbliżej, szarpał za płonący bolid, by postawić go na kołach i wyciągnąć stamtąd kolegę. W końcu dobiegli i porządkowi. Co z tego, skoro w tamtych czasach - w co dziś trudno uwierzyć - nie mieli na sobie ognioodpornych ubrań.

Purley opowiadał potem, że spod samochodu słyszał krzyki Williamsona.

Inni kierowcy cały czas przejeżdżali obok miejsca dramatu, wyścigu nie przerwano. Myśleli, że to Purley jest kierowcą płonącego bolidu, że uciekł z pułapki.

W końcu dotarł wóz straży pożarnej, Williamsona nie udało się jednak uratować. Zmarł na asfikcję, czyli zablokowanie dróg oddechowych.

Lauda przeżył

Purley został odznaczony Medalem Jerzego, drugim pod względem ważności odznaczeniem cywilnym w Wielkiej Brytanii, po Krzyżu Jerzego.

W roku 2003 w miasteczku Castle Donington - rodzinnej okolicy Williamsona - odsłonięto jego pomnik.

Po raz ostatni kierowcy F1 rywalizowali w Zandvoort w sezonie 1985. Tamten wyścig wygrał Niki Lauda. Dziewięć lat wcześniej - na niemieckim Nuerburingu - bolid Austriaka też płonął. Kierowcę uratowano, choć był w takim stanie, że ksiądz udzielił mu w szpitalu sakramentu ostatniego namaszczenia.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.