tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Jeden z ostatnich wywiadów Byka z Bronksu. "Nie ma drugiego takiego wariata"

Jeden z ostatnich wywiadów Byka z Bronksu. "Nie ma drugiego takiego wariata"
Foto: domena publiczna | Video: Wikipedia/Getty Images Jake LaMotta miał 95 lat

W roku 2015, jako 93-latek, cieszył się dobrą formą i kondycją, o czym zapewniał odwiedzającego go w Nowym Jorku dziennikarza ringobserver.com. W środę świat obiegła wiadomość, że wielki Jake LaMotta – zwany Bykiem z Bronksu – nie żyje.

W trwającej 13 lat bokserskiej karierze stoczył 106 pojedynków – 83 z nich wygrał, 19 przegrał, cztery zremisował.

Dlaczego był aż tak dobrym pięściarzem? Tak twardym, tak charakternym i nieustępliwym skurczybykiem?  Wyjaśnienie LaMottta miał bardzo proste. Banalne. – Ciężko pracowałem. Ciężej niż inni. Ktoś obok boksował przez trzy, cztery rundy, ja przez dziesięć, czasami nawet dwadzieścia. Tak wyglądały moje treningi – opowiadał.

Sinatra zabrał jedną z żon

To on pierwszy pobił Raya Sugara Robinsona, w Detroit, w roku 1943. Tę walkę wymienił jako jedną ze swoich najlepszych, a pewnie i najlepszą. Chociaż niezła była też ta z Francuzem Laurentem Dauthuillem, stoczona siedem lat później. – Do zakończenia ostatniej, 15. rundy zostały 23 sekundy, kiedy wreszcie posłałem go na deski. Miałem szczęście, że wygrałem. A może inaczej, byłem zdeterminowany, by nie przegrać. Zawsze trzeba w siebie wierzyć, to najważniejsze – podkreślał.

Bardzo szczerze odpowiedział na pytanie, co było najmocniejszą motywacją, żeby wchodzić do ringu i ryzykować tam zdrowiem. – Pieniądze – wyjaśnił bez ogródek. – Boksem zarabiałem na życie, a część rodziny utrzymywała się z zasiłku, więc musiałem im pomagać.

 

Do zakończenia ostatniej, 15. rundy zostały 23 sekundy, kiedy wreszcie posłałem go na deski. Miałem szczęście, że wygrałem. A może inaczej, byłem zdeterminowany, by nie przegrać.

Jake LaMotta

Duże problemy miał z pytaniem o dzisiejszych pięściarzach, by powiedzieć o nich coś ciepłego. Zastanawiał się i nic nie wymyślił. – Mike Tyson mógł zostać jednym z największych w historii, ale wszystko spartaczył, zrobił dużo głupich rzeczy – stwierdził LaMotta.

Na jego walkach bywał piosenkarz Frank Sinatra, wielki fan boksu. - I zabrał mi żonę – wyznał były pięściarz. Nie wyjaśnił którą, a miał ich siedem.

Czy ktoś przypominał Bykowi jego samego sprzed lat? – Nie. Nie ma drugiego takiego wariata – wyjaśnił w sierpniu roku 2015.

Zmarł we wtorek na skutek powikłań po przebytym zapaleniu płuc.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.