tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Oglądajmy tego piłkarza, bo zaraz ucieknie. "On nie pasuje do tej ligi"

Vadis Odjidja-Ofoe to skarb. Jeśli Legia obroni tytuł, to w pierwszej kolejności dzięki niemu. Po meczu na szczycie w polskiej ekstraklasie docenił go, co jest rzadko spotykane, trener Lecha.

Siódma minuta środowego hitu w Warszawie. Maciej Dąbrowski, obrońca Legii, genialnym kilkudziesięciometrowym podaniem minął defensywę lechitów. Odjidja-Ofoe klatką piersiową przyjął sobie piłkę kierunkowo, tak żeby spadła mu pod lewą nogę. Za chwilę huknął nie do obrony.

Legia prowadziła, choć mecz ledwo się rozpoczął. Trudno o lepszy start.

Memy w głowie

Później Belg wielokrotnie pokazał to, do czego zdążył już przyzwyczaić - niekonwencjonalne podania, siłę i panowanie nad piłką. Ile to razy obrońcy Lecha niby doskakiwali do VOO, ale nie decydowali się na ruch? Jakby obawiali się, że za chwilę zostaną ośmieszeni, a na drugi dzień staną się bohaterami memów. Bo on z piłką potrafi zrobić wszystko.

- To był największy problem. Legia ma jednego zawodnika, który robi ogromną różnicę. Vadis Odjidja-Ofoe nie pasuje do tej ligi. To świetny piłkarz. Nie chodzi tylko o to, że strzelił piękną bramkę. Inicjował świetne akcje i nie wiedzieliśmy, jak go zatrzymać - oddał Vadisowi trener gości.

 


//->

źródło: Agencja TVN

 

Hasi nie taki tragiczny

Wiele się zmieniło, odkąd Belg trafił latem do Legii. Sprowadził go Besnik Hasi, trener, który wyleciał z hukiem na początku sezonu. Hasi odchodził, bo zespół przegrywał mecz za meczem.

Zostawił legionistów z 12-punktową stratą do lidera. Ale nie zostawił za sobą, jak twierdzono, spalonej ziemi. Jeśli już coś zostawił, to właśnie Vadisa i Thibaulta Moulina, bez których Legii nie sposób sobie teraz wyobrazić. To on ich namówił na grę w nieznanej im Polsce. Zdecydowali się, ale długo wahali. Z czasem przekonali się, że po ulicach Warszawy nie chadzają niedźwiedzie.

Z nadwagą, w żałobie

Odjidję początkowo wyśmiewano. Że przyjechał z wielokilogramową nadwagą, że nie tak powinien wyglądać piłkarz z największą pensją w lidze (ok. 500 tys. euro za sezon). Może miał zaległości, ale tłumaczono go, że dopiero co wyleczył kontuzję. W dodatku był w żałobie, po śmierci matki. Długo o tym publicznie nie mówił. Z czasem odzyskał radość z gry, zgubił nadwagę, a tłuszcz przerobił na mięśnie. Błyszczał w Lidze Mistrzów, Realowi strzelił pięknego gola, który wybrano za najładniejszego w całej kolejce. Teraz prowadzi Legię do obrony tytułu.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że pierwszy sezon Vadisa w Polsce będzie jego ostatnim. On wie, że tutaj nie pasuje. Na boisku wygląda jak student przy licealistach. Za takiego piłkarza płaci się miliony euro i pewnie tyle za niego zapłacą.

Z Legią jeszcze zimą zaczął rozmowy na temat nowego kontraktu, ale utknęły w martwym punkcie. Szef klubu Dariusz Mioduski ponoć jest gotowy podwoić mu pensję, ale Belg chce poczekać. Wie, że w ojczyźnie dostanie dwa, jak nie trzy razy więcej. A w Anglii, w której grał, ale się nie przebił i do której chciałby wrócić, płacą jeszcze efektowniej.

Do końca sezonu pozostały trzy kolejki. Oglądajmy go, bo zaraz ucieknie. Legia jest liderem, ma dwa punkty przewagi nad grupą pościgową.

 


//->
źródło: Agencja TVN

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.