tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Stara Dama czeka, a trener Barcelony chciał na Malediwy

Trener piłkarzy Barcelony Luis Enrique przyznał, że między pierwszym meczem a rewanżem ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Juventusem najchętniej pojechałby na wakacje na Malediwy. Katalończycy przegrali na wyjeździe 0:3 i w środę spróbują odrobić stratę.

- Wolałbym najpierw mieć kilka tygodni, żeby przygotować się na ten rewanż, a poza tym spędzić też wakacje na Malediwach. Ale nie ma znaczenia, co ja bym chciał. Kalendarz dyktuje warunki, więc mieliśmy tylko trzy dni na przygotowania - wyznał szkoleniowiec, który po zakończeniu sezonu rozstanie się z Barceloną.

Celem pięć bramek

Na konferencji prasowej jeden z dziennikarzy spytał go też o wieczorne spotkanie ekipy odwiecznego rywala Realu Madryt z Bayernem Monachium.

- To dziś jest jakiś mecz? Mam za dużo na głowie, żeby pamiętać o takich rzeczach - uciął.

W poprzedniej rundzie Barca przegrała na wyjeździe z Paris Saint-Germain 0:4, ale na Camp Nou wygrała 6:1 i odrobiła stratę.

- Nasza sytuacja wtedy i teraz jest podobna, ale tym razem teoretycznie musimy zdobyć mniej goli. Wystarczą trzy, żeby wyrównać stan, jednak Juve też na pewno będzie miało swoje okazje, więc naszym celem jest strzelenie pięciu bramek. Jeśli uda nam się uzyskać pierwszą na początku meczu, dzięki wsparciu naszych kibiców druga i trzecia mogą przyjść same - podkreślił trener katalońskiej ekipy.

Atak, atak, atak, przerwa i dalej atak

Wcześniej szkoleniowiec Juventusu Massimiliano Allegri ocenił, że jego zespół musi zdobyć jeszcze dwa gole, aby awansować.

- Jeśli ma rację, to wszystkie moje wyliczenia są błędne. Byłem przekonany, że wystarczy nam pięć goli, teraz okazuje się, że musimy zdobyć sześć - skomentował żartobliwie Luis Enrique.

Zwrócił się także do kibiców, aby pozostali na trybunach do ostatniego gwizdka.

- Nie wychodźcie ze stadionu po osiemdziesiątej minucie, bo na pewno coś was ominie. To kolejny wieczór, w którym może dojść do historycznego wydarzenia. Nie mamy nic do stracenia, jest tylko jedna możliwość: atak, atak, atak. Później chwila odpoczynku i kolejne ataki - zapowiedział Enrique.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.