tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Szpaler, owacja i łzy wzruszenia. Manchester pożegnał legendę

Tak się żegna tylko największych. Po dziewięciu latach spędzonych w Manchesterze City Pablo Zabaleta rozegrał ostatni mecz przed własną publicznością. Zespół Pepa Guardioli ograł 3:1 West Bromwich Albion, a po ostatnim gwizdku kibice i koledzy z drużyny godnie pożegnali swojego ulubieńca.

Klub z Manchesteru poinformował kilka dni temu, że obrońca odchodzi po zakończeniu sezonu 2016/17. Zawodnik zapowiedział, że w kolejnych rozgrywkach chce występować w nowej drużynie. - Przychodzą nowi, coraz młodsi gracze do City. W piłce nożnej to normalne i trzeba się z tym pogodzić - stwierdził 58-krotny reprezentant Argentyny.

Zasłużył

Starcie z WBA było dla niego 333. w Premier League i zarazem ostatnim na Etihad Stadium. Choć w tym sezonie 32-latek nie gra już tak często, to menedżer gospodarzy zrobił ukłon w jego stronę i gdy było już 3:0 po golach Gabriela Jesusa, Kevina De Bruyne i Yayi Toure, desygnował na plac Zabaletę. Wszedł przy dużej porcji braw.

Jeszcze większą otrzymał po ostatnim gwizdku sędziego. Koledzy z zespołu przygotowali mu też pożegnalny szpaler. "Zabba" przeszedł wraz ze swoim dzieckiem na rękach. Na trybunach było widać sporo transparentów przygotowanych na cześć piłkarza. Ten nawet nie krył łez wzruszenia.

- Publiczność zachowała się tak, jak powinna. Pablo grał tu przez lata i zasłużył na miano legendy - skomentował pomeczowe obrazki Guardiola.

Dzięki tej wygranej The Citizens na kolejkę przed końcem zajmują trzecie miejsce gwarantujące udział w Lidze Mistrzów.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.