tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Grosik" z pretensjami, dwa samobóje w meczu Boruca

Ze zmiennym szczęściem grali w sobotę Polacy, występujący na angielskich boiskach. W 36. kolejce Premier League zwycięstwa nie potrafili odnieść Kamil Grosicki i Artur Boruc. Hull uległo Sunderlandowi 0:2, a Bournemouth zremisowało ze Stoke 2:2. Z kolei strzegący bramki Swansea Łukasz Fabiański nie dał się pokonać, a jego drużyna wygrała u siebie z Evertonem 1:0.

Zwycięstwo z pogodzonymi już ze spadkiem Czarnymi Kotami nie tylko przybliżało Tygrysy do pozostania w elicie, ale i przedłużało ich serię do pięciu wygranych spotkań z rzędu na własnym boisku. Gospodarze od początku potwierdzali rolę faworytów, a najbardziej aktywny w ich szeregach był Grosicki, który głównie na lewej stronie boiska stwarzał duże problemy rywalom.

Marnowali na potęgę

Polski skrzydłowy, który został wybrany przez kibiców piłkarzem kwietnia w Premier League, szukał jak nie debiutanckiego gola na angielskich boiskach, to szóstej asysty. Najbliżej powodzenia był w 51. minucie. Po pięknej akcji i centrze "Grosika", stuprocentową sytuację miał Alfred N'Diaye. Był jednak bardzo zaskoczony i uderzył mocno niecelnie.

Hull było bliżej wygranej, ale Jordan Pickford (zdecydowanie piłkarz meczu) za każdym razem stał na posterunku. Niewykorzystane sytuacje zemściły się dwukrotnie - w 69. minucie, gdy po rzucie rożnym dla gości trafił Billy Jones oraz w drugiej minucie doliczonego czasu przy golu Jermaine'a Defoe.

W protokole meczowym Grosicki tym razem wpisał się tylko za sprawą żółtej kartki, którą obejrzał w pierwszej połowie. W niektórych przypadkach miał uzasadnione pretensje do kolegów, że nie dostrzegali go, choć był świetnie ustawiony.

Zaskoczone Wisienki

W dużo lepszej sytuacji niż Tygrysy przed 36. kolejką byli Boruc i jego Bournemouth. Przeciwko Stoke polski bramkarz pierwszy raz musiał się poważnie wykazać tuż po upływie pół godziny gry przy strzale Marca Muniesy. Dwie minuty później został jednak zaskoczony przez swojego obrońcę Lysa Mousseta, który zamiast wybić piłkę, skierował ją do własnej bramki. Co ciekawe, było to tym samym pierwsze wyjazdowe trafienie dla Stoke od 629 minut!

Gospodarze nie złożyli broni, a w 62. minucie wyrównał Junior Stanislas. Wydawało się, że bramka doda Wisienkom skrzydeł. Dodała, ale Garncarzom. Kwadrans przed końcem Boruca pokonał Mame Biram Diouf. Kibice Bournemouth doczekali się jednak remisu, a przy okazji drugiego samobója. Tym razem pechowcem okazał się Ryan Shawcross.

Bezbłędny "Fabian"

Tradycyjnie, nawet na ławce rezerwowych Leicester, zabrakło Marcina Wasilewskiego i Bartosza Kapustki. Ciągle aktualni mistrzowie Anglii pokonali u siebie Watford 3:0.

Ze swojego występu mógł cieszyć się Łukasz Fabiański ze Swansea City. Jego drużyna wygrała u siebie z Evertonem 1:0, a gola na wagę trzech punktów zdobył Hiszpan Fernando Llorente w 29. minucie. Dzięki temu zwycięstwu Łabędzie opuściły strefę spadkową Premier League.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.