tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Szalone minuty we Wrocławiu. Siedem goli, trzy Katalończyka

Szalone minuty we Wrocławiu. Siedem goli, trzy Katalończyka
Foto: Maciej Kulczyński / PAP Badia był poza zasięgiem rywali

Piłkarze Śląska szybko stracili bramkę, potem drugą i na dobre musieli ruszyć w pogoń za rywalem z Gliwic. Nawet to zrobili, ale Gerard Badia wbił im trzy gole, dorzucił do tego asystę i Piast wygrał we Wrocławiu 4:3.

W poprzedniej kolejce Piast uległ u siebie Wiśle Kraków 1:2, z uzbieranymi 22 punktami zajmował 15., spadkowe miejsce w tabeli. Śląsk został rozbity w Białymstoku 1:4, był 13., punktów miał 26.

Od razu gol

W piątkowy wieczór Piast prowadził już od 7 minuty, po pierwszym celnym strzale. Patrik Mraz wyłuskał piłkę rywalom w środkowej strefie boiska, dopadł do niej Gerard Badia i popędził na bramkę Śląska. Uderzył z dystansu, po ziemi, precyzyjnie, nie dając szans Lubosowi Kamenarowi.

Pod koniec pierwszej części gry Mraz padł na murawę po jednym ze starć. Wrócił do gry, ale tylko na chwilę. Na murawę musiał wbiec za niego Adam Mójta. 

Przed przerwą miejscowi zanotowali jeden celny strzał, goście dwa.

Badia, Badia i jeszcze raz Badia

Tuż po wznowieniu gry Piast zadał drugi cios. Badia dośrodkował, Uros Korun wyprzedził śpiących obrońców i trafił do siatki. 

Śląsk atakował. W 56. minucie zaczęły się emocje. Gracze Urbana mieli rzut wolny tuż zza linii pola karnego. Długo się namawiali i czaili. W końcu uderzył Aleksandar Kovacević, między głowami stojących w murze. Jakub Szmatuła nawet się nie ruszył.

Sekundy później było 1:3. Goście ruszyli na drugą stronę boiska, Sasa Zivec dograł do Badii, a ten znowu trafił. Śląsk odpowiedział błyskawicznie. Robert Pich wdarł się  w pole karne, nikt go nie pilnował, nikt mu nie przeszkadzał, więc zdobył dla miejscowych drugą bramkę. 

4:2 dla przyjezdnych zrobiło się w minucie 71. Badia uciekł wszystkim i huknął w biegu, lewą nogą. Kamenar przepuścił ten strzał. Zawodnik rodem z Katalonii uzbierał tym samym hat-tricka.

Czerwone kartki

W końcówce nadzieje miejscowych odżyły, bo na 3:4 główkował Pich.

Na tym dosyć strzelania. Piast przerwał serię sześciu porażek, w tabeli jest o jeden punkcik za Śląskiem.

Już po ostatnim gwizdku doszło na murawie do szarpaniny. Sędzia pokazał za to czerwone kartki Hebertowi i Łukaszowi Madejowi.

Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 3:4 (0:1)

Bramki: 0:1 Gerard Badia (7), 0:2 Uros Korun (47), 1:2 Aleksandar Kovacevic (56-wolny), 1:3 Gerard Badia (57), 2:3 Robert Pich (58), 2:4 Gerard Badia (71), 3:4 Robert Pich (87-głową).

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
Z powodu ciszy referendalnej forum zostało wyłączone