tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Bum". Legia kupiła ulubieńca Nawałki

"Bum". Legia kupiła ulubieńca Nawałki
Foto: J. Prondzynski / legia.com Mączyński piłkarzem Legii

Długo trwał ten serial, ale wreszcie dobiegł końca. Legia potwierdziła zakup reprezentanta Polski. Od czwartku Krzysztof Mączyński jest legionistą.

Pomocnik na Łazienkowską trafił z Wisły, jest wychowankiem krakowskiego klubu.

W drużynie mistrzów Polski występował będzie z numerem 31. O transferze Legia poinformowała w nietypowy sposób.

 

 




 

Według nieoficjalnych źródeł Mączyński kosztował Legię 400-500 tys. euro.

Pupil selekcjonera

Debiutował w ekstraklasie w 2007 roku. Początki w Wiśle miał jednak trudne, stąd wypożyczenie do ŁKS-u Łódź. Później sprzedano go do Górnika Zabrze. Zanim wrócił do Krakowa, grał jeszcze w lidze chińskiej.

To właśnie podczas pobytu za Wielkim Murem zaczął regularnie otrzymywać powołania do reprezentacji Adama Nawałki. Panowie współpracowali w Zabrzu, tam obecny selekcjoner na "Mące" się nie zawiódł. Grał już w debiucie reprezentacyjnym Nawałki, pojechał na Euro 2016. Do dziś uzbierał 24 występy w biało-czerwonej koszulce. Strzelił w nich jednego gola.

W Krakowie spalony

Przenosiny środkowego pomocnika do stolicy nie mogły przypaść do gustu kibicom Wisły. Nazwano go Judaszem, wypominano mu wcześniejsze deklaracje, że do Legii nigdy nie przejdzie. Nie jest tajemnicą, że sympatycy obu klubów nie darzą się sympatią. Delikatnie rzecz ujmując.

Ostatni raz do transferu na linii Legia - Wisła doszło w 1993 roku. Wtedy Kraków na Warszawę zamienił Marcin Jałocha.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.