tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Ronaldo najpierw trafił, potem przestrzelił. W końcu i tak dogonił "Lewego"

Ronaldo najpierw trafił, potem przestrzelił. W końcu i tak dogonił "Lewego"
Foto: PAP | Video: PAP/EPA Cristiano Ronaldo ze zmiennym szczęściem wykonywał rzuty karne

Portugalia pewnie pokonała Łotwę 4:1. Dwie bramki zdobył Cristiano Ronaldo, który zrównał się z Robertem Lewandowskim w klasyfikacji najlepszych strzelców eliminacji mistrzostw świata. Jego dorobek mógł być jeszcze okazalszy, ale zmarnował rzut karny. Wielkie strzelanie urządzili sobie Belgowie, którzy rozgromili Estonię 8:1.

Mistrzowie Europy źle rozpoczęli eliminacje, w inauguracyjnym je spotkaniu ulegli Szwajcarii 0:2. To bardzo komplikuje ich drogę do awansu, bo Helweci kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, a promocję uzyska tylko najlepsza drużyna w grupie. Na kolejne potknięcia Portugalczycy nie mogą sobie już pozwolić.

W czwartej kolejce, w poszukiwaniu niespodzianki, na półwysep Iberyjski przyjechała Łotwa.

Pełna dominacja

Gospodarze ani myśleli lekceważyć słabszego przeciwnika. Do meczu podeszli bardzo skoncentrowani, co miało przełożenie w meczowych statystykach. Gra toczyła się niemal wyłącznie na połowie Łotyszy. Mimo ogromnej przewagi, do przerwy Portugalia trafiła tylko raz. W polu karnym faulowany był Nani, a do piłki podejść mógł tylko jeden piłkarz - Cristiano Ronaldo. CR7 uderzył na tyle mocno, że piłka przełamała ręce Andrisa Vaninsa i zatrzepotała w siatce. Była to już szósta bramka napastnika w tych eliminacjach.

Niewykorzystane sytuacje...

Na siódmą miał szansę po przerwie, kiedy sędzia po raz kolejny wskazał na jedenasty metr. Tym razem zabrakło mu precyzji i jego strzał zatrzymał się na słupku. Jeśli ten mecz oglądał Robert Lewandowski, to pewnie głęboko odetchnął - CR7 zmarnował okazję na zrównanie się z nim w klasyfikacji najlepszych strzelców eliminacji.

Po raz kolejny sprawdziło się piłkarskie porzekadło, że "niewykorzystane sytuacje się mszczą" i zmarnowany karny odbił się Portugalczykom czkawką. Wyrównanie płaskim strzałem dał gościom Arturs Zjuzins. To mistrzów Europy bardzo podrażniło i już w kolejnej akcji odzyskali prowadzenie. Głową trafił Wiliam Carvalho, dla którego był to pierwszy gol w reprezentacji.

Swego dopiął w końcu Ronaldo, który jednak zrównał się z Lewandowskim. Teraz obaj mają na koncie po siedem trafień. Portugalia ostatecznie wygrała 4:1, a wynik ustalił Bruno Alves.

Bezlitośni Belgowie

Belgia pokonała w Brukseli Estonię i z kompletem punktów prowadzi w grupie H. Czerwone Diabły mecz rozstrzygnęły już do przerwy, kiedy to zaaplikowały rywalom trzy bramki, tracąc tylko jedną. Kolejnych pięć goli dołożyły w drugiej połowie, a hat-tricka skompletował Dries Mertens. Klubowy kolega Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego z Napoli do swojego dorobku dorzucił też asystę. Dwa gole strzelił Romelu Lukaku.

Za plecami Belgów są Grecy i Bośniacy, którzy w niedzielę zmierzyli się w bezpośrednim starciu. Padł remis 1:1, a ci pierwsi punkt uratowali w piątej minucie doliczonego czasu.

Najgoręcej w tym meczu zrobiło się jednak ze względów pozasportowych. Na kilkanaście minut przed końcem doszło do szamotaniny między zawodnikami obu drużyn. Zaczęło się od przepychanki między Edinem Dżeko i Kyriakosem Papadopoulosem. Sędzia się nie wahał i obu wyrzucił z boiska.

Wyniki niedzielnych meczów:

Grupa A:
Luksemburg - Holandia 1:3 (1:1)
Bułgaria - Białoruś 1:0 (1:0)

Grupa B:
Szwajcaria - Wyspy Owcze  2:0 (1:0)
Węgry - Andora 4:0 (2:0)
Portugalia - Łotwa 4:1 (1:0)

Grupa H:
Cypr - Gibraltar 3:1 (1:0)
Belgia - Estonia 8:1 (3:1)
Grecja - Bośnia i Hercegowina 1:1 (0:1)

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.