tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Skandaliczne sędziowanie, miliony strat. "Dortmundczycy wygrali gola w karty"

W Niemczech nie milkną echa po skandalicznym sędziowaniu meczu Borussii Dortmund z Hoffenheim w 32. kolejce Bundesligi. W ogniu krytyki znalazł się arbiter międzynarodowy Felix Brych i jego asystenci. - Odnieśliśmy korzyść z kilku błędów - przyznał nawet trener Borussii Thomas Tuchel, którego ekipa wygrała 2:1.

Stawka tego spotkania była wysoka. Przed tą kolejką Hoffenheimm zajmowało trzecie miejsce z 58 punktami, natomiast Borussia miała o jeden mniej i była czwarta. Trzy pierwsze zespoły Bundesligi awansują do fazy grupowej Ligi Mistrzów, a czwarta musi rywalizować w eliminacjach.

Co chwilę pomyłka

Brych i jego asystenci mieli jednak wyjątkowo nieudany dzień. Serię błędnych decyzji rozpoczęło uznanie bramki Marco Reusa z około półtorametrowego spalonego w czwartej minucie.

- Tego gola dortmundczycy wygrali w karty. Każdy wyraźnie widział, że był spalony. Chyba nie muszę tego szerzej omawiać - powiedział na konferencji prasowej trener Hoffenheim Julian Nagelsmann.

W 13. minucie arbiter podyktował rzut karny dla Borussii za zagranie ręką obrońcy Hoffenheim Czecha Pavla Kaderabka, "nastrzelonego" przez Reusa. Do przewinienia rzeczywiście doszło, ale uwadze sędziów umknęło, że kilka sekund wcześniej gracz gospodarzy sam pomógł sobie ręką, przyjmując piłkę i już wtedy akcja powinna zostać wstrzymana.

Z tej pomyłki Brycha gospodarze nie skorzystali, bo Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang strzelił z jedenastu metrów obok słupka. Jednak w 45. minucie przyjezdni znów mieli powody do pretensji. Chorwat Andrej Kramarić znalazł się w sytuacji sam na sam ze szwajcarskim bramkarzem BVB Romanem Buerkim, ale arbiter użył gwizdka, ponieważ jego asystent niesłusznie dopatrzył się pozycji spalonej.

Piłka wpadła przez dziurę w siatce

Chwilę później w polu karnym gospodarzy przewracany był Sandro Wagner, ale sędziowie nie dopatrzyli się faulu Greka Sokratisa Papastathopoulosa.

- W takim dniu jak dziś można mówić o prawach Murphy'ego. Mam wrażenie, że byliśmy lepszą drużyną, ale sędzia nie miał dobrego dnia - dodał 29-letni szkoleniowiec gości.



Dyrektor sportowy Wieśniaków Alexander Rosen przypomniał sytuację z sezonu 2013/14, kiedy przeciwko jego zespołowi uznane zostało trafienie Stefana Kiesslinga z Bayeru Leverkusen, mimo że piłka do bramki wpadła przez dziurę w siatce za słupkiem. Spotkanie prowadził wtedy... Brych.

- Co mam powiedzieć? Nie było choćby jednej decyzji, której nie podjęto przeciwko nam. Brakowało tylko, żeby ktoś wyciął dziurę w siatce podczas przerwy - ironizował Rosen na antenie telewizji Sky.

Szczery Tuchel

Także szkoleniowiec gospodarzy Tuchel nie ukrywał, że może mówić o szczęściu. Jednocześnie pochwalił swój zespół, w tym Łukasza Piszczka, który rozegrał cały mecz.

- To jasne, że skorzystaliśmy dziś na decyzjach sędziego. Ale od samego początku graliśmy znakomicie w obronie i to był klucz do zwycięstwa - ocenił.

W 82. minucie Aubameyang zdobył bramkę - już całkowicie prawidłową - na 2:0. Hoffenheim odpowiedziało trafieniem Kramaricia z rzutu karnego.

Mogą stracić 30 milionów

- W najgorszym razie błędy Brycha będą kosztować Hoffenheim ok. 30 milionów euro - napisała agencja dpa.

Ta drużyna ma tylko dwie kolejki, aby odrobić dwupunktową stratę do sobotniego rywala. Jeśli to się nie uda, będzie walczyć w eliminacjach Champions League, w których - jako debiutant - nie będzie rozstawiona. Zespół z Sinsheim może zatem trafić na silnego rywala, np. Manchester City, Sevillę czy Napoli. Jeśli przegra, wystąpi w fazie grupowej Ligi Europy.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.