tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Inter chce podkraść Conte. Chelsea szybko reaguje

W Chelsea mały alarm po tym, jak włoskie media napisały, że menedżerem londyńczyków Antonio Conte interesuje się Inter Mediolan. Jak donoszą angielskie gazety, władze The Blues jak najszybciej chcą zaproponować swojemu trenerowi nowy kontrakt, aby odwieść go od pomysłu powrotu do ojczyzny.

Conte trafił na Stamford Bridge latem ubiegłego roku. Prosto z Euro 2016, gdzie prowadził jeszcze reprezentację Włoch. Prowadzony przez niego zespół zachwyca grą, jest liderem Premier League mając na jedenaście kolejek przed końcem aż dziesięć punktów przewagi nad grupą pościgową.

Decyzji o jego zatrudnieniu nikt w klubie nie żałuje. Ostatnio szefowie The Blues mogli czuć się jednak zaniepokojeni. Zainteresowanie ich trenerem wyraził Inter Mediolan, który jest w stanie dać mu wyższy kontrakt niż ten w Londynie. Na dodatek sam Conte przyznał, że tęskni za rodziną, która została we Włoszech.

Szykują umowę

Chociaż umowa szkoleniowca obowiązuje jeszcze przez dwa sezony, Chelsea nie zamierza czekać i  - jak pisze choćby gazeta "Daily Mai"  - chce swojemu menedżerowi wybić z głowy myśli o powrocie do kraju. Lada dzień szkoleniowiec ma dostać propozycję przedłużenie kontraktu o rok.

Wiązałoby się to oczywiście z podwyżką. W tej chwili Conte zarabia sześć i pół miliona funtów za sezon, po niej ma dostawać przynajmniej osiem. Nawet jeśli zgodzi się na proponowane warunki, zapewne wciąż daleko mu będzie to najlepiej opłacanych menedżerów Premier League - Jose Mourinho i Josepa Guardioli, którzy mogą liczyć na 15 milionów rocznie.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.