tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Nowy Wunderteam z trzema najcięższymi działami

- Mamy nowy Wunderteam i na pewno nie jest to określenie na wyrost - podsumował występ polskich lekkoatletów w halowych mistrzostwach Europy w Belgradzie brązowy medalista mistrzostw świata w 2007 roku w biegu na 400 m przez płotki Marek Plawgo.

Biało-Czerwoni w stolicy Serbii wywalczyli 12 medali, w tym siedem złotych, zajmując pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej.

- Był to zdecydowanie najlepszy występ w historii halowych mistrzostw kontynentu. Ale statystycy przywołują, że ostatni raz taką samą liczbę złotych medali mistrzostw Europy, bez podziału na halę i stadion, zdobyliśmy w 1966 roku w Budapeszcie – podkreślił.

Niebywale wysoki poziom

Dwukrotny halowy mistrz Europy z Wiednia w 2002 roku (400 m i 4x400 m) zaznaczył, że sukces w Belgradzie nie wziął się znikąd. Przypominał ubiegłoroczne ME na stadionie w Amsterdamie, gdzie Polacy 12 razy stawali na podium.

- Liczba osiągnięć w największych zawodach stała się regułą i na pewno nie jest przypadkiem. Ona wynika z siły polskich gwiazd. Obrazuje to fakt, że do Belgradu pojechało 33 zawodników, a wliczając poszczególnych członków sztafety wracamy z 18 krążkami. To połowa reprezentacji, a więc skuteczność startowa była na niebywale wysokim poziomie. Właściwie nie powiodło się tylko Kamili Lićwinko w skoku wzwyż, ale trzeba zwrócić uwagę na kilka nazwisk, które były o krok od medalu, m.in. Tomka Jaszczuka w skoku w dal i Anny Jagaciak-Michalskiej w trójskoku – wyznał Plawgo.

Wisienka na torcie

Dodał, że sukcesu nie umniejsza halowa ranga imprezy oraz rok poolimpijski, który część lekkoatletów traktuje ulgowo. Rezultaty uzyskane m.in. przez Konrada Bukowieckiego (kula) czy Piotra Liska (tyczka) były na światowym poziomie. Zwrócił również uwagę, że osiem medali Biało-Czerwoni wywalczyli w konkurencjach biegowych.

- Wisienką na torcie były obie sztafety 4 x 400 m. Mówi się, że sztafeta jest tak mocna, jak jej najsłabsze ogniwo. Tymczasem debiutant Przemysław Waściński oraz rzadziej występująca w zespole Iga Baumgart pokazali się z najlepszej strony. Mieliśmy też dwóch profesorów – Adama Kszczota (800 m) i Marcina Lewandowskiego (1500 m), którzy w Belgradzie potwierdzili, że zawsze można na nich liczyć. Bardzo ucieszyły mnie też pierwsze "dorosłe" medale Ewy Swobody (60 m) i Sofii Ennaoui (1500 m). Biorąc pod uwagę skalę ich talentu, będziemy mieć z nich pociechę przez lata – ocenił.

Zmiana pokoleniowa

Zaznaczył, że w Belgradzie dokonała się płynna pokoleniowa zmiana, co pozwala wierzyć w kolejne udane zawody.

Zdaniem rekordzisty Polski w biegu na 400 m przez płotki (48,12 w Osace w 2007 roku), z optymizmem możemy oczekiwać na najważniejszą w tym roku lekkoatletyczną imprezę – mistrzostwa świata w Londynie (5-13 sierpnia).

- Trzeba pamiętać, że dołączą nasze najcięższe działa – Anita Włodarczyk, Paweł Fajdek czy Piotr Małachowski – dodał Plawgo.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.