tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Ostateczne pożegnanie Bolta. "Nigdy nie wrócę, teraz będzie impreza i kilka drinków"

Jamajczyk Usain Bolt ostatecznie pożegnał się z lekkoatletyczną publicznością na całym świecie. Po emocjonalnej uroczystości na stadionie w Londynie najwybitniejszy sprinter w historii stwierdził, że definitywnie kończy ze startami na bieżni. - Teraz będzie impreza i kilka drinków. Potrzebuje się wyluzować - w swoim stylu zakończył 30-letni zawodnik.

Bolt już przed mistrzostwami świata w Londynie zapowiadał, że będzie to jego ostatni start w karierze. Liczył, że odejdzie w glorii zwycięzcy. Zawody nie były jednak udane dla ośmiokrotnego mistrza olimpijskiego. W biegu na sto metrów zajął dopiero trzecie miejsce, a w sztafecie 4x100 nabawił się kontuzji i nie ukończył rywalizacji.

"Muhammad Ali też przegrał"

W związku z wydarzeniami ostatnich dni dziennikarze zaczęli dopytywać Bolta czy jednak nie zmieni wcześniejszej decyzji.

- Nie - zapewnił Bolt. - Widziałem za wielu sportowców, którzy wracali i sprawy wyglądały tylko gorzej. Często to było dla nich wstydliwe. Nie chcę być jednym z nich. Dlatego nigdy już nie wystartuję - stwierdził stanowczo.

Bolt przyznał, że mistrzostwa świata w Londynie były dla niego bardzo stresujące, a zakończyły się wręcz strasznie, bo przegrał z kontuzją uda. Martwił się jednak krótko, po tym jak usłyszał od kogoś: "Muhammad Ali też przegrał ostatnia walkę, dlatego nie ma się czym stresować".

Zostanie trenerem?

Być może w przyszłości wielki mistrz sprintu zostanie trenerem i będzie przekazywał swoją wiedzę młodym jamajskim sprinterom. Nalega na to m.in. obecny szkoleniowiec ekipy z Karaibów Glen Mills.

- Zobaczymy, jak to się potoczy - skomentował tajemniczo Bolt. - Na razie chcę poświęcić więcej czasu żonie i trójce dzieci. Najpierw jednak będzie impreza i kilka drinków. Potrzebuje się wyluzować - przyznał wybitny sportowiec, który zawsze był lubiany także za swój bezpośredni sposób bycia.



W niedzielę Jamajczyka na stadionie w Londynie żegnało 56 tysięcy kibiców, a z głośników poleciała muzyka innego słynnego Jamajczyka, króla reggae Boba Marleya. Wzruszony Bolt pozdrawiał tłumy, modlił się i prezentował swój słynny gest zwycięstwa.

- Udowodniłem, że dzięki ciężkiej pracy wszystko jest możliwe - podsumował Bolt.

Największy w historii

Mimo smutnego zakończenia kariery Bolt na zawsze pozostanie w pamięci kibiców jako zwycięzca. Wywalczył dziewięć złotych medali igrzysk olimpijskich. Był najlepszy w Pekinie, Londynie i Rio na 100 m, 200 m i 4x100 m. Jednak z powodu dopingowej wpadki jednego z jego kolegów, Jamajczyk stracił krążek wywalczony w sztafecie w Chinach. Ponadto Bolt ma w dorobku 14 medali mistrzostw świata, 11 z nich z najcenniejszego kruszcu. Do niego też należy rekord świata na 100 m (9,58) oraz 200 m (19,19).

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
gadda33
gadda33

Strachliwy ten Majajczyk :)))

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.