tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Z mistrzyniami trener łatwo nie ma. "Dla swojego dobra milczy"

Z mistrzyniami trener łatwo nie ma. "Dla swojego dobra milczy"
Foto: Adam Warżawa / PAP | Video: tvn24 Święty, Baumgart, Hołub, Wyciszkiewicz. Dziewczyny na złoty medal

Została jedną z bohaterek wielce udanych dla polskiej lekkoatletyki halowych mistrzostw Europy, z Belgradu wracała i z brązem zgarniętym w indywidualnym biegu na 400 m, i złotem w sztafecie 4x400. - Jesteśmy coraz lepsze, coraz bliżej nam do czołówki. USA i Jamajka są poza zasięgiem, ale o trzecie miejsce tych najważniejszych imprez spokojnie możemy nawiązać walkę - zapewnia Justyna Święty.

Dziewczyny są cztery. Ambitne. Zawzięte. Ładne. Na medal. Złoty medal.

Nie jest łatwo z nimi wytrzymać, oj nie jest. Praca z grupą kobiet, w sporcie, gdzie nastroje zmieniają się z dnia na dzień albo i kilka razy dziennie, to wyzwanie z rzędu tych ekstremalnych.

Trener Aleksander Matusiński wszystko wytrzymuje. Oaza spokoju.

Justyna zaczyna się śmiać. - Nie będę kłamała i opowiadała, że ma z nami lekko. Bo nie ma. Sama powtarzam, że praca z zawodniczkami jest zdecydowanie trudniejsza niż z zawodnikami. Nami targają hormony, różnie to bywa. Trener już wie, kiedy ma nic nie mówić. Kiedy powinien pomilczeć dla własnego dobra.

Jak pendolino od drezyny

5 marca w belgradzkiej Kombank Arenie panie pobiegły w składzie Patrycja Wyciszkiewicz, Małgorzata Hołub, Iga Baumgart i na ostatniej zmianie ona - Justyna Święty. Dzień wcześniej wywalczyła brązowy medal w biegu indywidualnym, miała zatem prawo do zmęczenia, bo wybrała sobie koszmarną konkurencję, wykańczającą, słusznie uważaną za najtrudniejszą w lekkoatletyce.



Po dwustu metrach, czyli po pierwszym okrążeniu hali, Brytyjka ją doścignęła. Co to będzie, czy Justyna ma na tyle sił i pewności siebie, by odeprzeć ten szalony atak?

Miała. Kiedy wpadły w ostatni łuk, Polka oderwała się od rywalki jak pendolino od drezyny. Piękne to było, na mecie aż 10 m przewagi, bardzo dużo. Pisk, ręce do góry. Wygrywamy tę sztafetę. I to jak, w jakim stylu! Pati, Gośka i Iga dobiegły do Justyny, wszystkie otuliły się biało-czerwoną flagą. Tak się zdobywa mistrzostwo Europy.

- Nie denerwowałam się, kiedy poczułam, że Brytyjka jest za mną. Wiedziałam, że jestem bardzo dobrze przygotowana i dam sobie radę - zapewnia Święty.

Końska dawka

Na trzeciej zmianie kawał dobrej roboty wykonała Baumgart, wypracowała całkiem sporą przewagę. A jeszcze niedawno, po igrzyskach w Rio, Iga zastanawiała się, czy nie rzucić w kąt tego całego sportu. - Sztafety przeważnie kończą finalistki biegów indywidualnych, więc jasne było, że za plecami mieć będę bardzo dobre zawodniczki. Bez tej przewagi, którą zdobyła Iga, byłoby mi zdecydowanie trudniej. Różnie mogło się to potoczyć - mówi Justyna.



W Belgradzie w trzy dni 400 m przebiegła aż czterokrotnie. Trzy indywidualnie, raz w sztafecie. Końska dawka. - Już kilka razy to przeżyłam, więc byłam pewna, że dam sobie radę. Poza tym w sztafecie te siły zawsze się znajdują, nawet nie wiem skąd. Być może stąd, że nie walczy się tylko dla siebie, jest ta świadomość, że nie można zawieść innych dziewczyn.

Jeżeli któraś z zawodniczek jednak zawali swoją zmianę i zniszczy wysiłek drużyny, te pozostałe nigdy nie mają pretensji. Poważnie. - Zrozumiałe, że każdej z nas trafia się słabszy dzień - wyjaśnia Justyna. - Taka jest sztafeta. Trzeba sobie zdawać sprawę, że następnym razem ta słabość może dopaść właśnie mnie. I też będę oczekiwała zrozumienia.

Lubią się, dogadują, nawet przyjaźnią. Trzaskania drzwiami czy strzelania focha nie ma, choć spędzają ze sobą masę czasu. Jest taka smutna historia o sztafecie męskiej, w roku 2012 pobiło się dwóch jej zawodników. - U nas jest spokojnie - zapewnia Święty. - Bardzo dobre relacje mamy, choć wiadomo, że pod koniec długiego obozu albo sezonu atmosfera bywa już ciężka. Przebywamy ze sobą o wiele więcej niż z naszymi rodzinami. I dajemy radę. Chyba bierze się to z przyjaźni, po prostu.

Zapasy w stylu klasycznym

Sport w życiu Justyny pojawił się, jak to bywa, przez przypadek. W podstawówce wybrała się na zawody, w jej Raciborzu wystartowała w wahadłowym biegu na 400 m, co oznacza, że każde z ośmiorga dzieci miało do pokonania odcinek 50 m. Zaprezentowała się tak dobrze, że podeszli do niej trenerzy ze szkoły sportowej. Najpierw zaprosili na trening, potem, w miarę szybko, zarazili pasją do biegania.

Jej drugą dyscypliną na liście ulubionych są zapasy w stylu klasycznym. Tak, zapasy, choć przed lekkoatletyką z chłopakami ganiała jeszcze za piłką nożną, uczestniczyła w podwórkowych rozgrywkach drużyn mieszanych.

Zapasy przestają dziwić dopiero po wyjaśnieniu - uprawia je narzeczony Justyny. - Też się tym interesuję, to chyba normalne. Kiedyś mnie nawet uczył różnych chwytów, wiem, na czym to wszystko polega. Nawet teraz bywam na jego walkach i treningach.

We wrześniu zostanie żoną zapaśnika, to już postanowione.

Wielka Irenissima

W finale olimpijskim w Rio Święty i jej koleżanki zajęły 7. miejsce. Czy okolice podium, a nawet samo podium, możliwe jest na wielkich imprezach, tych na stadionie, nie w hali?

- Wydaje mi się, że tak, bo jesteśmy coraz lepsze, coraz bliżej nam do czołówki - wyjaśnia Justyna. - USA i Jamajka są poza zasięgiem, ale trzecie miejsce? czemu nie. Spokojnie możemy nawiązać walkę z Kanadą i całą Europą.

 

Podziwiam panią Irenę. Ona była taka wszechstronna. Ja nigdy nie będę, ale w biegu na 400 m to dla mnie wzór, do którego dążę.

Justyna Święty

Rekord Polski w biegu na 400 m wynosi 49,28 s. Od 1976 roku, od igrzysk w Montrealu, należy do Ireny Szewińskiej. Kiedy wielka Irenissima wpadła wtedy na metę, została rekordzistką świata.

Na igrzyskach w Rio ten wynik też dałby złoty medal.

Święty najszybciej w karierze pokonała jedno okrążenie stadionu w czasie 51,62. W Szewińską jest zapatrzona. - Podziwiam panią Irenę. Ona była taka wszechstronna. Ja nigdy nie będę, ale w biegu na 400 m to dla mnie wzór, do którego dążę - zapewnia.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Katarzyna Sala
Katarzyna Sala

Jestecie wspaniałe, dziewczyny. Życzę Wam wytrwałości i podziwiam waszą pracę. Dziękuję za emocje i radość z Waszego zwycięstwa. Trzmajcie tak dalej.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      1
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      alamo905

      a Pani Irena na pewno Wam kibicuje i nad Wami czuwa.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.