tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Lider Czarodziejów pudłował na potęgę. Gortat ma już wakacje

Lider Czarodziejów pudłował na potęgę. Gortat ma już wakacje
Foto: CJ GUNTHER/EPA | Video: Keith Allison/Wikipedia (CC BY-SA 2.0), Zorro2212/Wikipedia (CC BY-SA 3.0) Marcin Gortat może czuć się podłamany

Marcin Gortat i jego Washington Wizards nie zdobędą w tym sezonie mistrzostwa NBA. Przygoda Czarodziejów z play-offami zakończyła się na półfinale Konferencji Wschodniej. Ich pogromcami okazali się Boston Celtics.

Rywalizacja Czarodziejów z Celtami była bardzo wyrównana. Do wyłonienia zwycięzcy serii potrzebnych było aż siedmiu meczów. W decydującym ekipa z Bostonu wygrała u siebie 115:105.

Przewaga własnego parkietu

W dziesięciu poprzednich spotkaniach między tym drużynami w tym sezonie (łącznie w części zasadniczej i w play-off) zawsze górą był gospodarz. Co więcej, Wizards w Bostonie nie wygrali już od trzech lat. Na niekorzyść Czarodziejów przemawiał również fakt, że tylko w 22 ze 100 ostatnich przypadków siódmy mecz w serii wygrywali goście.

Podopieczni trenera Scotta Brooksa długo jednak prowadzili z Celtics wyrównaną walkę i wydawało się, że mogą pokusić się o niespodziankę. Wszystko zmieniło się na przełomie trzeciej i czwartej kwarty. W nieco ponad sześć minut Wizards zdobyli tylko pięć punktów, a bostończycy aż 22. Gospodarze w ten sposób uzyskali 13-punktowe prowadzenie i już do końca kontrolowali przebieg gry.

Zawiódł Wall

Mecz numer siedem nie był wybitnym występem Marcina Gortata. Polski środkowy spędził na parkiecie 33 minuty, zdobył sześć punktów (trafił dwa z sześciu rzutów z gry oraz dwa z trzech wolnych), zaliczył 11 zbiórek, (w tym cztery pod atakowanym koszem), blok i przechwyt. Miał także cztery straty i popełnił trzy faule.

Źródło: CJ GUNTHER/EPA Gortat twardo walczył z Alem Horfordem

W pokonanej ekipie najlepszy był Bradley Beal - 38 pkt. Otto Porter Jr. dołożył 20 "oczek" i 10 zbiórek, a Markieff Morris 18 pkt i dziewięć zbiórek. W końcowym okresie zawiódł tym razem John Wall. 26-letni rozgrywający na swoim koncie zapisał 18 pkt i 11 asyst, ale spudłował dziesięć ostatnich rzutów z gry.

Celtics popełnili znacznie mniej strat (osiem wobec 15 Wizards), a także w ich szeregach dużo lepiej zagrali rezerwowi. Zdobyli łącznie 39 punktów, z czego 26 było dziełem Kelly'ego Olynyka. Zawodnicy z ławki gości dorobek drużyny powiększyli o zaledwie pięć punktów. Oprócz Olynyka wśród zwycięzców bardzo dobrze zagrał także Isaiah Thomas - 29 pkt i 12 asyst.

Czekają bardzo długo

Stołeczna drużyna po raz ostatni w finale konferencji grała w 1979 roku. W całej lidze na dotarcie do tego etapu dłużej czeka tylko ekipa Los Angeles Clippers, której nie udało się to nigdy.

Na zwycięzcę w tej parze od ponad tygodnia czekali broniący tytułu Cleveland Cavaliers, którzy gładko wygrali serię z Toronto Raptors 4-0. W finale Konferencji Zachodniej Golden State Warriors prowadzą z San Antonio Spurs 1-0.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.