tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Lakersi znów chcą mieć u siebie Bryanta. "On rozumie, co to znaczy wygrywać"

Lakersi znów chcą mieć u siebie Bryanta. "On rozumie, co to znaczy wygrywać"
Foto: Keith Allison / Flickr Bryant jest legendą Lakers

Legenda NBA Magic Johnson, pięciokrotny mistrz z Los Angeles Lakers, który został niedawno doradcą biznesowym i koszykarskim właścicieli "Jeziorowców", powiedział, że będzie chciał zatrudnić innego gwiazdora - Kobe Bryanta.

- Pierwszy telefon wykonam do Kobe Bryanta. On rozumie, co to znaczy wygrywać. Zna tych zawodników. Zapytam go po prostu: jaką rolę widziałbyś dla siebie w klubie? Potrzebujesz dnia do namysłu, nie ma sprawy. Chcę żeby wrócił, bo jest potrzebny organizacji – powiedział Magic Johnson portalowi espn.com.

Słynny koszykarz czarujący w lidze NBA w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku nieprzeciętnymi zagraniami, a szczególnie asystami, na początku lutego otrzymał od współwłaścicielki i prezydent Los Angeles  - Jeanie Buss propozycję pracy dla Lakers i przyjął ją.

Do czerwca 2016 roku Magic, mistrz NBA w latach 1980, 1982, 1985, 1987, 1988, był honorowym wiceprezydentem, a w 2010 r. jednym z współudziałowców klubu (odsprzedał akcje w 2011 r.).

Chce pomóc

Kilka tygodni temu chęć pomocy swemu dawnemu klubowi wyraził 38-letni Bryant, który karierę w ekipie z "Miasta Aniołów" zakończył w kwietniu. Ma on także pięć mistrzowskich pierścieni wywalczonych z Jeziorowcami (2000-02 i 2009-10).

W obecnych rozgrywkach Lakers to jedna z najsłabszych ekip Konferencji Zachodniej (19 zwycięstw - 39 porażek)

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.