tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Walka Oakleya z ochroniarzami. Z hukiem wyleciał z Madison Square Garden

Były gracz NBA Charles Oakley wziął udział w awanturze podczas meczu pomiędzy New York Knicks i Los Angeles Clippers. Po intensywnej kłótni z ochroniarzami został siłą wyprowadzony z hali Madison Square Garden.

Oakley przez większość swojej 19-letniej kariery grał w drużynie z Nowego Jorku. Mierzący 206 cm wzrostu zawodnik zawsze był znany z twardej gry. W 1994 roku wystąpił w Meczu Gwiazd, został wybrany do pierwszej piątki najlepszych obrońców ligi i wystąpił w finałach NBA, gdzie jego Knicksi ulegli Houston Rockets 3:4. W czasach gry w Chicago Bulls był też jednym z przyjaciół Michaela Jordana (1985-88).

 




 

Właściciel wezwał pomoc

Mimo swoich dokonań Oakley nie jest obecnie mile widziany w Madison Square Garden. Nie przepada za nim właściciel drużyny James Dolan, którego "Oak" w przeszłości krytykował za politykę klubu. W środę 53-letni były koszykarz pojawił się na meczu i siedział w bliskiej odległości od Dolana. Według nowojorskiej gazety "Daily News" miał krzyczeć w kierunku właściciela Knicksów, a ten wezwał pomoc.

Do Oakley’a podeszło kilku ochroniarzy. Wywiązała się awantura, bo postawny mężczyzna nie chciał opuścić swojego miejsca. Doszło do rękoczynów, "Oak" energicznie pchnął jednego z ochroniarzy, potem kolejnego. Po chwili trzeba było siłą wyprowadzać krewkiego delikwenta. Przy wyjściu z hali w interwencji pomagali jeszcze wezwani na pomoc policjanci. Oakley chwycił się barierek, ale ostatecznie musiał ustąpić.

 




 

"Przysięgam na matkę"

Kiedy doszło do całej awantury na moment wstrzymano nawet mecz. Zdziwieni koszykarze obserwowali całe zajście, a kibice skandowali "Oakley! Oakley!".

Sam zawodnik zaprzecza, jakoby miał mówić coś niewłaściwego do właściciela Knicks. Uważa, że został sprowokowany.

- Byłem tam tylko przez cztery minuty - relacjonuje były zawodnik. - Nic do niego nie mówiłem. Przysięgam na moją matkę. Ochroniarze przyszli do mnie i wypytywali, dlaczego tam siedzę. Kupiłem bilet. Pytałem ich dlaczego się na mnie gapią. Powiedzieli, że mam wyjść, a ja odparłem, że nie wyjdę - opowiedział całe zajście Oakley.

Wersji byłego koszykarza nie potwierdzają w klubie. Policja po aresztowaniu postawiła Oakley’owi zarzut czynnej napaści i cała sprawa zakończy się w sądzie.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.