tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Kibic pozwał polskiego dopingowicza. "Ucierpiała moja radość i wiara"

Kibic pozwał polskiego dopingowicza. "Ucierpiała moja radość i wiara"
Foto: Kari Kinnunen / Flickr (CC BY-SA 2.0) | Video: Fakty (materiał z sierpnia 2016) Adrian Zieliński czuje się niewinny (materiał z 13 sierpnia 2016)

Przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy odbyła się we wtorek rozprawa o naruszenie dóbr osobistych radcy prawnego z Poznania Michała Gniatkowskiego przez sztangistę Adriana Zielińskiego - mistrza olimpijskiego z Londynu. Poznaniak i jednocześnie sympatyk podnoszenia ciężarów czuje się oszukany po tym, jak okazało się, że znany sportowiec stosował doping.

Wyrok w sprawie ma zapaść 9 sierpnia.

- Jestem w szoku, że musiałem się tu znaleźć - mówił w sądzie Zieliński. - Nie znam pana Gniatkowskiego i nie rozumiem, dlaczego domaga się ode mnie przeprosin. Dla mnie jest to jedno wielkie nieporozumienie – skomentował.

Ma przeprosić i zapłacić

Pozywającym mistrza olimpijskiego z 2012 roku jest radca prawny Gniatkowski. Wiosną bieżącego roku, przed Sądem Rejonowym w Nakle nad Notecią, nie doszło do ugody pomiędzy stronami. W tej sytuacji sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Gniatkowski, zgodnie z treścią pozwu, domaga się od Zielińskiego przeprosin na łamach trzech ogólnopolskich gazet oraz wpłaty niewielkich kwot na dwie fundacje pomagające młodym sportowcom.

- Ucierpiało moje prawo do cieszenia się rywalizacją fair play i wiara w to, że igrzyska są czyste - wyjaśnił radca prawny z Poznania. - Nie zgadzam się na realizowanie oszukańczego procederu w sporcie. Moje dobra osobiste zostały naruszone niezależnie od tego, czy środki były przyjmowane świadomie czy nieświadomie. Liczy się sam fakt. Jeśli to nie było świadome działanie, to rażące zaniedbanie – argumentował Gniatkowski.

Chce wszystko wyjaśnić

Zieliński podczas ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro został przyłapany na stosowaniu niedozwolonego środka dopingującego – nandrolonu. W Brazylii nie wystartował, a przez panel dyscyplinarny został zdyskwalifikowany na cztery lata. Sztangista twierdzi, że środek przyjął nieświadomie i zapewnia, że dowiedzie swojej niewinności. Złożył w tej sprawie odwołanie, jednak do tej pory nie podano daty posiedzenia, na którym może ono zostać rozpatrzone.

- To, co się stało, jest dla mnie życiową tragedią - powiedział Zieliński. - Po powrocie do kraju nawet nie śledziłem tego, co dzieje się w internecie, czy telewizji. Jeszcze w Rio mówiłem, że jeśli kogoś zawiodłem, to jest mi bardzo przykro i przepraszam. Zaznaczałem też, że zrobię wszystko, by tę sprawę wyjaśnić i oczyścić swoje nazwisko. W toku postępowania okazało się, że zanieczyszczone były suplementy, które przyjmowałem, więc nie ma w tym żadnej mojej winy – wyjaśnił w sądzie były reprezentant Polski.

"Nie jestem idiotą"

Zieliński zaznaczył także, iż do 2016 roku był jednym z najczęściej kontrolowanych sportowców w Polsce. Obejmuje go system "Adams", w którym raz na kwartał zawodnik musi podać swój adres zamieszkania i tak zwane okienko, w którym kontrola antydopingowa może przyjechać i go sprawdzić. Jak powiedział sportowiec, zdarzało się to nawet trzykrotnie w ciągu jednego weekendu.

- Przed panelem dyscyplinarnym, jak i przed mediami, od samego początku mówiłem, że nie uważam się za bardzo mądrego człowieka, ale też nie jestem skończonym idiotą, by wziąć tę substancję świadomie. Tym bardziej, że mam na swoim koncie sporo sukcesów i byłem jedną z niemal pewnych nadziei na medal olimpijski – ocenił Zieliński.

Adwokat mistrza olimpijskiego z Londynu w sprawie przed bydgoskim sądem wniósł o oddalenie powództwa w całości z uwagi na jego bezzasadność. Gniatkowski przyznał, że jeśli sztangista zostanie oczyszczony z zarzutu dopingu, osobiście go przeprosi.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
garou

Gadacie o tym, że nie ma miejsca na doping w sporcie ale same wyniki w dźwiganiu sa ponad możliwościami czystego zawodnika. Kto podrzuci 230kg bez koksu? Nikt. Co najwyżej 160kg....

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.