tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Polska bramkarka w finale Ligi Mistrzów. "Nie czuję się gwiazdą, ale trudno o spokojny spacer"

Polska bramkarka w finale Ligi Mistrzów. "Nie czuję się gwiazdą, ale trudno o spokojny spacer"
Foto: Pierre-Yves Beaudouin / CC BY-SA 4.0 Kiedrzynek broni w PSG od dwóch lat

Każdy kibic w Polsce wie, że Juventus pokonał ostatnio Real Madryt 2:1, a Lionel Messi strzelił dwa gole Bayernowi Monachium. Niewielu zdaje sobie jednak sprawę z tego, że w finale kobiecej Ligi Mistrzów zagra nasza rodaczka. - Chciałam grać w ataku i strzelać gole, bo o tym zawsze marzyłam. Ale w końcu zostałam w tej bramce i okazało się, że są tego jakieś efekty - mówi w rozmowie ze sport.tvn24.pl bramkarka PSG Katarzyna Kiedrzynek.

Kiedrzynek do Paris Saint-Germain trafiła dwa lata temu z Górnika Łęczna. Wywalczyła sobie miejsce w pierwszym składzie należącego do katarskich szejków klubu i ostatnio podpisała nowy, trzyletni kontrakt.

Nic dziwnego, bo spisuje się świetnie. To dzięki jej doskonałym interwencjom Francuzki awansowały do finału kobiecej Ligi Mistrzów, pokonując w półfinale triumfatorki dwóch ostatnich edycji VfL Wolfsburg. Kiedrzynek sam udział w meczu o trofeum jednak nie zadowala, 14 maja chce wznieść trofeum.

MARCIN IWANKIEWICZ, SPORT.TVN24.PL: Dwa lata temu grałaś w 20-tysięcznej Łęcznej, teraz z PSG awansowałaś do finału Ligi Mistrzów kobiet. To chyba największy sukces w Twojej karierze.

KATARZYNA KIEDRZYNEK: - Myślę, że tak. Ten awans nie przyszedł nam aż tak łatwo jak drużynie z Frankfurtu (wygrała w swoim półfinale w sumie 13:0 - red.). Drzewko rozlosowane przez UEFA mojej drużynie było dość trudne, ponieważ na początku miałyśmy Twente, potem Lyon, Glasgow i wreszcie Wolfsburg. Czyli trafiłyśmy na dwa najlepsze zespoły - Lyon (wygrał rozgrywki w 2011 i 2012 roku - red.) i Wolfsburg. Ale dzięki temu ten finał smakuje jeszcze bardziej, naprawdę wiele przeszłyśmy. Teraz nie będziemy też potrzebowały żadnej motywacji ze strony trenera, by zagrać dobre spotkanie.

Źródło: CC BY-SA 4.0 / Pierre-Yves Beaudouin Teraz Kiedrzynek koncentruje się na finale
Ze strony trenera nie, a ze strony właściciela? Obiecał coś za wygranie Ligi Mistrzów? Jakąś specjalną premię, a może, nie wiem, mercedesa S-klasę?

- Fajnie byłoby jakbyśmy coś dostały, ale z mojego punktu widzenia sama gra w finale to już jest największa nagroda jaką mogłabym w życiu dostać. To marzenie każdej piłkarki i nagroda za dwa lata ciężkiej pracy w PSG oraz poprzednie w Polsce.

No właśnie, domyślam się, że teraz masz wszystko co potrzebne do treningów, ale jak to wyglądało w Polsce? Piłka kobieca jest chyba u nas mocno niedoinwestowana?

- Powiem tak, w Polsce pika kobieca też się rozwija, ale dużo wolniej. Brakuje jakiegoś impulsu w postaci np. sukcesu. Zresztą to proces długotrwały. Na razie zainteresowanie jest niewielkie, ale gdy ono się pojawi, to piłka kobieca będzie szła do przodu sama. Nie będzie potrzebna żadna pomoc, ludzie będą wiedzieć, że coś takiego istnieje. Nie będzie się trzeba martwić o pieniądze, kluby nie będą upadały z braku funduszy. Tu we Francji jest to po prostu kosmos.

Ale we Francji generalnie, czy w PSG, które jest jednak klubem szczególnym?

- No tak, my tu podlegamy jak cały klub pod katarskiego szejka, więc nie brakuje niczego. Ale w całym kraju zainteresowanie i otoczka wokół piłki kobiecej jest na bardzo wysokim poziomie, wszystko wygląda bardzo profesjonalnie.

Źródło: facebook Polska bramkarka podpisała niedawno nowy kontrakt

A jak wygląda finansowo? Domyślam się, że we Francji zarabiasz już naprawdę poważne pieniądze, ale w Polsce? Da się z tego wyżyć czy gra się raczej hobbystycznie?

- Ja nigdy nie mogłam narzekać na zarobki, ale może mi niewiele było potrzeba. W Polsce da się wyżyć z uprawiania piłki kobiecej, kluby też są coraz bardziej profesjonalne i stwarzają coraz lepsze warunki. Oczywiście, rodzinę z samego grania w piłkę byłoby trudno utrzymać. Nie chcę mówić o kwotach.

Ok, nie to nie. Nowy kontrakt podpisałaś już po awansie do finału, sprytny ruch. Ale należało Ci się, w końcu prasa okrzyknęła Cię bohaterką rewanżu z Wolfsburgiem i swoimi interwencjami uratowałaś zespół.

- Gwiazdą się nie czuję, ale miałam jakiś tam swój wkład w to dojście do finału. Rozegrałam z Wolfsburgiem dwa dobre mecze i to przełożyło się na awans. A z gazetami wiadomo jak to jest, choć to oczywiście super sprawa czytać takie słowa na swój temat u Francuzów. Tu we Francji na każdym kroku można było znaleźć wiadomości na temat naszego meczu z Wolfsburgiem czy mojego przedłużenia kontraktu. Trudno było wyjść na spokojny spacer, ale to fajnie.

Źródło: CC BY-SA 4.0 / Pierre-Yves Beaudouin Polka nie odpuszczała w półfinale LM zawodniczkom Wolfsburga

A co jak do Ciebie zagadują? Jak z Twoim francuskim?

- Komunikuję się bez żadnych problemów. Wiadomo że nie znam tego języka perfekcyjnie, ale nie mam problemów z porozumiewaniem się.

Nie czujesz się gwiazdą. No ale jednak nią jesteś, bo jak inaczej Cię nazwać skoro jesteś rozpoznawana?

- Powiem tak, we Francji nie łatwo spotkać wysoką blondynkę.

Źródło: facebook Kiedrzynek wraz z koleżankami czasem chodzi na Parc des Princes na mecze męskiej drużyny

A na Parc des Princes też jesteś taka rozpoznawana, czy jednak tam się wszyscy skupiają na murawie? Bo oczywiście chodzisz na mecze męskiego zespołu, prawda?

- Parę razy się wybrałam, byłam m.in. na meczu z Barceloną, Lens. Nie zawsze czas nam na to pozwala.

A w drugą stronę też to działa? Te megagwiazdy męskiej piłki przychodzą oglądać zespół kobiecy?

- Thiago Silva wpada regularnie, z tego co widziałam to często z Marquinhosem i Davidem Luizem. Na ważniejsze mecze przychodzi ich więcej.

Masz w ogóle jakiś kontakt z chłopakami z zespołu Laurenta Blanca? Jakieś wspólne treningi, zgrupowania, wyjazdy?

- Na początku roku miałyśmy wspólny obiad z zawodnikami zespołów piłki nożnej i piłki ręcznej. I po nim też gdzieś tam razem byliśmy, bo to był dzień PSG. Teraz obiło mi się o uszy, że 17 maja po naszym finale będzie kolejny dzień PSG, więc na pewno się spotkamy i jak będzie okazja to zamienimy słowo.

Właśnie, w Paryżu czuć "Ibramanię" czy "Zlatanomanię". Gwiazdy takiego kalibru dawno tam nie było. Wiesz, tak widowiskowy styl grania i do tego otoczkę medialną to ostatni miał chyba David Ginola.

- Oczywiście że tak. Zlatan Ibrahimović to jest zawodnik, który zdobywa bramki, a jak ktoś to robi, to jest przez wszystkich ubóstwiany.

Ale Edinson Cavani też zdobywa bramki, a takiej pozycji w mieście raczej nie ma. Bo nie strzela piętą, przewrotką i tak dalej.

Źródło: CC BY 3.0 / Roger Gor Kiedrzynek ma oczywiście też pewne miejsce w bramce reprezentacji Polski

No to prawda, Zlatan jest bardziej spektakularny, wykonuje to wszystko w niesamowity sposób. Rzeczywiście zainteresowanie wywołuje większe, ale to działa w dwie strony. Niedawno powiedział parę słów do sędziego i oburzenie we Francji było przecież ogromne.

Grając w Polsce takich kolegów w klubie raczej nie miałaś, Górnik Łęczna nawet nie występował w T-Mobile Ekstraklasie. Jak w ogóle u nas podchodzi się do piłki kobiecej? Zawsze mogłaś liczyć na wsparcie, czy jednak znajomi się śmiali i uważali za dziwaczkę?

- Na początku to nawet ja nie wiedziałam, że kobieca piłka istnieje. Byłam jedyną dziewczynką na osiedlu kopiącą, wyjątkiem wziętym nie wiadomo skąd. Jak zaczęłam trenować, to nie było absolutnie nic, piłka kobieca była zmarginalizowana. Przed treningami stricte piłkarskimi uprawiałam piłkę ręczną i też stałam na bramce. Później trenowałam dwie dyscypliny na raz, aż przyszedł moment, w którym musiałam ze szczypiorniaka zrezygnować. Przez jakiś czas starałam się to pogodzić, ale nadszedł moment decyzji. Nie żałuję, że podjęłam taką.

I zawsze chciałaś stać w bramce?

- A gdzie tam, bramkarką broń Boże nie chciałam być, to tylko zasługa mojego taty, który też był kiedyś bramkarzem. Walczyłam z nim, chciałam grać w ataku i strzelać gole, bo o tym zawsze marzyłam. Ale w końcu zostałam w tej bramce i okazało się, że są tego jakieś efekty.

ROZMAWIAŁ Marcin Iwankiewicz

Źródło: CC BY-SA 4.0 / Pierre-Yves Beaudouin Kiedrzynek jest pewnym punktem PSG

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.