tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Jego talenty podbijają Europę. "Maradona Karpat" buduje rumuńską Barcelonę

Jego talenty podbijają Europę. "Maradona Karpat" buduje rumuńską Barcelonę
Foto: Wikipedia Hagi stworzył doskonałą akademię

Był najlepszym rumuńskim piłkarzem w historii, a teraz buduje własną Barcelonę. Gheorghe Hagi włożył w swoją akademię piłkarską 10 milionów euro i stworzył ją od podstaw. Na jeden z jego diamentów już zdecydował się Jose Mourinho, a następni czekają w kolejce. Sport.tvn24.pl zaprasza do zapoznania się z nowatorskim projektem "Maradony Karpat".

Hagi to dla rumuńskiej piłki ktoś taki, jak Zbigniew Boniek dla futbolu w Polsce. Postać na boisku genialna, a poza nim potrafiąca ciekawie opowiadać o swojej karierze, momentami niepokorna. Na boisku poza reprezentacją czarował w barwach takich klubów jak FC Barcelona, Real Madryt czy Galatasaray Stambuł. To z nim Rumuni dotarli do ćwierćfinału mistrzostw świata w USA w 1994 roku i wyszli z grupy na Euro 2000 - ostatnim udanym turnieju w wykonaniu reprezentacji.

Źródło: CC-BY SA 3.0 / Wikipedia / Gabinho Akademia Hagi - wymarzone miejsce dla rumuńskich talentów
Po zakończeniu kariery najpierw spróbował swoich sił w pracy trenera, ale już po krótkim czasie zrozumiał, że w takiej formie nie jest to dla niego. Zarówno w Galatasaray, jak i w Steaule Bukareszt nie przepracował wiele czasu. - Właścicielom klubów brakuje cierpliwości, a ta w budowie drużyny jest najważniejsza - powtarzał za każdym razem, gdy odchodził. W jego głowie zrodził się jednak pomysł na to, jak zbudować drużynę od podstaw i tym samym pomóc w odbudowie rumuńskiej piłki.

-  Hagi zdecydował się zainwestować 10 milionów euro w rozwój własnej akademii piłkarskiej. Dziś jest to najlepsze miejsce dla młodych piłkarzy w Rumunii, trenuje w niej ponad 400 młodych adeptów - mówi w rozmowie ze sport.tvn24.pl Andrei Craitoiu, dziennikarz rumuńskiej "Gazety Sporturilor".

Dziś to najlepsze miejsce dla młodych piłkarzy w Rumunii.

Andrei Craitoiu, dziennikarz Gazety Sporturilor

Oficjalnie akademia wystartowała w 2009 roku, ale była efektem wieloletnich przemyśleń. Już w 2002 roku Hagi zastanawiał się nad takim projektem.

- Moją ideą było danie młodym rumuńskim piłkarzom szansy gry w piłkę. Ja w przeszłości otrzymałem właśnie taką szansę i wiedziałem, że oni też tego potrzebują - mówił piłkarz nazywany "Maradoną Karpat" w rozmowie z oficjalnym serwisem UEFA. Akademię stworzył w Konstancy, mieście położonym niedaleko od Ovidiu z którego pochodzi. - Akademia to nie tylko miejsce, gdzie chcemy uczyć futbolu. To miejsce, w którym chłopcy są przygotowywani do dorosłego życia. Mieszkają ze sobą, wspólnie się uczą, jedzą razem i oczywiście trenują - opowiadał o zasadach panujących w miejscu, które stworzył od podstaw.

Źródło: CC BY - SA 3.0 / Wikipedia / Clément Bucco-Lechat Cristian Manea trafi do Chelsea Londyn
Po kilku latach pracy o tym, że wszystko poszło w dobrym kierunku, świadczą liczby. - Z ponad 400 dzieci trenujących obecnie w Akademii około 60 dostaje powołania do różnych roczników reprezentacji Rumunii. Akademia to tak naprawdę największe centrum sportowe w europie południowo-wschodniej - mówi bez cienia wahania Craitoiu. Jej juniorzy wciąż wygrywają w krajowych rozgrywkach.

Imponująca jest tutejsza infrastruktura. Młodzi piłkarze mają do dyspozycji dziesięć boisk, a także siłownie i sale gimnastyczne. Są też nowoczesne szatnie, a nawet miejsca, gdzie mogą odpocząć - restauracje i sklepy. 



Hagi korzysta ze swoich wieloletnich piłkarskich doświadczeń. W wywiadach nie ukrywa, że jego wzorem jest słynna La Masia, szkółka piłkarska FC Barcelony, w której wychowały się takie talenty jak Xavi Hernandez czy Leo Messi. - Oczywiście, że dla mnie i dla wszystkich ludzi z którymi pracuję La Masia jest wzorem do którego chcemy dążyć. Sam jestem ciekaw do jakiego etapu uda nam się dojść, ale mam też świadomość tego, że barcelońska akademia rozwijała się przez wiele lat - powtarza cierpliwie Hagi.

"Krok po kroku"

W skład jego projektu nie wchodzi jednak sama akademia. Dla nowatorskiego Hagiego byłoby to za mało. Gdy planował powstanie szkółki zastanawiał się, co stanie się, gdy piłkarze osiągną już wiek seniora. Nie chciał wychowywać talentów, które trafiłyby pod skrzydła innych trenerów mogących zniszczyć efekty jego pracy. W 2009 roku postanowił więc założyć klub, Viitorul Constanta, którego został trenerem. By szybciej awansować do elity, postarał się o to, aby w trzeciej lidze rumuńskiej zająć miejsce CS Ovidiu i tak rozpoczęła się droga do ekstraklasy, do której udało się awansować po dwóch latach.

W zakończonym pod koniec maja sezonie Vitorul zajął jedenaste miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej. Pozornie nie jest to pozycja robiąca wrażenie, ale dla Hagiego najważniejszy jest fakt, że w zespole mogą grać prawie sami wychowankowie, których wspiera kilku bardziej doświadczonych piłkarzy. - Średnia wieku pierwszej jedenastki, która często wychodziła w meczach ligowych, wynosiła dziewiętnaście lat i siedem miesięcy - podkreśla Craitoiu i zapewnia sport.tvn24.pl, że młodzież grała naprawdę dobrze.

Chcemy być najlepsi w Rumunii i wierzę, że tak się stanie. Potem mamy zamiar dobrze zagrać w europejskich pucharach. Do wszystkiego dojdziemy jednak krok po kroku.

Gheorghe Hagi

Najmłodszym piłkarzem, który zagrał w lidze, był pomocnik Carlo Casap, który na murawie pojawił się w wieku 16 lat i 5 miesięcy. Z kolei w pierwszej jedenastce najmłodszy był Ioanis Hagi, syn trenera, który miał wówczas 16 lat i 7 miesięcy.

Viitorul ma w swoim składzie kilka wielkich talentów. Największy z nich to 17-letni Cristian Manea. Obrońca zagrał w ostatnim sezonie w 26 meczach ligi rumuńskiej i zdążył już zadebiutować w dorosłej reprezentacji. Już niedługo zmieni klimat, ponieważ za 3 miliony euro do Chelsea ściągnie go Jose Mourinho.

Ten transfer to też dowód na to, jak dobrze Hagi zainwestował swoje pieniądze i jak wielkie może czerpać z tego profity. - W 2009 roku straty Akademii wyniosły 1,4 miliona euro, ale już w 2013 roku zanotowała ona zysk w wysokości 1,5 miliona euro - podkreśla Andrei Craitoiu. Zarobić udało się też na takich piłkarzach jak: Aurelian Chitu (sprzedany za 700 tysięcy euro do Valenciennes) czy Gabriel Iancu (przeszedł do Steauy Bukareszt za 500 tysięcy euro).

Źródło: CC-BY SA 3.0 / Wikipedia / Dan avraham2000 Gheorghe Hagi po zakończeniu kariery ratuje rumuński futbol
Ambicją "Maradony Karpat" nie jest jednak tylko dostarczanie wielkich talentów dla europejskich potentatów. Jego Viitorul w końcu ma zacząć odnosić sukcesy. Najpierw na krajowym podwórku. - Chcemy być najlepsi w Rumunii i wierzę, że tak się stanie. Potem mamy zamiar dobrze zagrać w europejskich pucharach. Do wszystkiego dojdziemy jednak krok po kroku - zapewnia z typową dla siebie cierpliwością Hagi. Liczą na niego rumuńscy kibice, którzy od 2008 roku nie oglądali reprezentacji na wielkim turnieju.

Ci są przekonani, że na pewno się nie podda. - Hagi mówi o sobie, że jest dla tych piłkarzy patronem, nauczycielem i w końcu trenerem, z którym będą pracowali, gdy trafią do składu zespołu grającego w ekstraklasie. Dla niego praca z nimi jest jak uzależnienie, którego nie pozbędzie się do końca życia - podkreśla Craitoiu.

- To ciężka praca, ale mamy w sobie sporo ambicji. Dzięki niej krok po kroku będziemy kształtować zdolnych piłkarzy - zapewnia Hagi. I jest przy tym tak samo pewny, jak w czasach, gdy sam czarował na boiskach.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.