tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Miał boksować z Polakiem, rozbił byłego futbolistę

Miał boksować z Polakiem, rozbił byłego futbolistę
Foto: Twitter/BronzeBomber Wilder po raz piąty obronił tytuł mistrza świata WBC

Deontay Wilder wciąż jest mistrzem świata prestiżowej federacji WBC w królewskiej kategorii. W sobotnią noc w Birmingham - w stanie Alabama - amerykański pięściarz nie błyszczał, a i tak dość brutalnie rozprawił się ze swoim rodakiem, Geraldem Washingtonem.

Na początku Wilder wyglądał nawet na zagubionego, nie radził sobie z lewym prostym rywala. Czekał na okazję.

Doczekał się w piątej.

Wawrzyk stracił szansę

Mocno trafił, a Washington osunął się po linach na deski. Szybko wstał, jednak mistrz takiej okazji nie wypuścił już z rąk. Po serii ciosów sędzia przerwał pojedynek.

- Wiedziałem, że będzie podekscytowany możliwością walki o tytuł - mówił Wilder. - Spokojnie czekałem, by wpaść we właściwy rytm. Kiedy zobaczyłem, że jest zmęczony, zaatakowałem.

Zwycięzca zarobił za swoją pracę 900 tys. dol, pokonany 250 tys.

Wilder obronił tytuł po raz piąty. W trzeciej obronie, w styczniu 2016 roku, pokonał Artura Szpilkę. Polak po nokautującym uderzeniu długo leżał, a  Amerykanin przyznał potem, że obawiał się o jego zdrowie.

Rywalem Wildera miał być nie Washington, a Andrzej Wawrzyk. W organizmie polskiego pięściarza w połowie stycznia wykryto jednak niedozwoloną substancję i dwa tygodnie później zastąpił go blisko 35-letni Amerykanin, były akademicki gracz futbolu amerykańskiego.

Na tej samej gali Polak Izuagbe Ugonoh po wielkiej bitwie przegrał przed czasem z Dominicem Breazealem.

 




Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.