tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Dla Adamka pęknięte żebra to drobiazg. Pokonał rugbystę i chce walczyć dalej

Udany powrót Tomasza Adamka na ring. Były mistrz świata wyraźnie pokonał na punkty w wadze ciężkiej Australijczyka Solomona Haumono i zamierza kontynuować karierę. Swoje pojedynki w kategorii junior ciężkiej wygrali także Krzysztof Głowacki i Mateusz Masternak.

Ostatni raz Adamek pojawił się w ringu 2 kwietnia 2016 w Krakowie, kiedy przez techniczny nokaut przegrał w 10 rundzie z Amerykaninem Erikiem Moliną. Od swojej postawy i wyniku 56. pojedynku w karierze ze starszym o rok Solomonem Haumono uzależniał swoją przyszłość.

Lżejszy i szybszy

Wszystko wskazuje na to, że niespełna 41-letni "Góral" nadal będzie walczył. Polak zdecydowanie pokonał bowiem w Ergo Arenie Australijczyka 3:0 (99:91, 99:91, 100:90).

Przez 10 rund Adamek był zdecydowanie szybszy i bardziej aktywny od cięższego o ponad 11 kg rywala. Może jego ciosy nie robiły większego wrażenia na Haumono, ale ten zdecydowanie przegrywał na punkty. Widać było, że urodzony w Nowej Zelandii zawodnik poluje na jeden rozstrzygający cios, ale zamiast samemu trafić, non stop inkasował seryjne uderzenia.

Przez lata grał w rugby

Haumono w swojej karierze bokserskiej wygrał 24 z 30 walk. Przez lata to jednak inny sport był jego ulubionym. Z pasją grał w rugby. Kiedy zakończył ten okres życia, w 2007 roku wziął się za boksowanie. Wielkiej kariery nie zrobił, a obecnie to Adamek był faworytem, choć do walki przystąpił z kontuzją.

- Przed walką pojawiły się problemy zdrowotne, bo miałem pęknięte dwa żebra, ale w ringu nie zawiodłem - powiedział uradowany "Góral". - Pomyślałem, że jeśli zostałem mistrzem świata ze złamanym nosem, to tym bardziej wygram tym razem. Przed trzy tygodnie obozu dostałem od trenera solidnie w kość. Wtedy zdychałem, ale po tej walce nie jestem zmęczony i mogłem jeszcze boksować przez pięć rund. Czuję natomiast, że Haumono przyjął sporo ciosów, bo mam rozbitą lewą rękę. Zamierzam dalej walczyć, bo wyglądałem dobrze, byłem szybki, a szybkiego Adamka trudno złapać. Są przymiarki do kolejnego pojedynku - skomentował polski bokser.

"Główka" bez problemu

Przed starciem "Górala" w ringu pojawił się Krzysztof Głowacki, który swój ostatni pojedynek stoczył właśnie w Ergo Arenie 17 września, kiedy jednogłośnie przegrał na punkty z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem i stracił tytuł mistrza świata federacji WBO w kategorii junior ciężkiej.

Po walce z Hiznim Altunkayą, który miał na koncie komplet 29 zwycięstw, "Główka" był w zdecydowanie lepszym nastroju. Turek nie miał w tej konfrontacji nic do powiedzenie – raz był liczony w drugiej, dwa razy w piątej rundzie i po tym starciu stracił ochotę do dalszej walki.

Masternak liczony

Zwycięstwo, ale po zdecydowanie bardziej wyrównanym pojedynku z Ismajiłem Siłłachem odniósł także w wadze junior ciężkiej Mateusz Masternak. Na początku czwartej rundy po prawym prostym na deskach znalazł się Ukrainiec, ale z kolei pod koniec ósmego starcia po prawym sierpowym rywala liczony był Polak. Ostatecznie wszyscy sędziowie wskazali na triumf Polaka i typowali 95:93, 96:92 oraz 95:93.

Na trybunach Ergo Areny pojawiła się silna piłkarska ekipa, na czele z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem oraz reprezentantami kraju, Kamilem Grosickim i Sławomirem Peszko.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.