tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Po jego ciosie rywal zmarł. "Podniosłem go i powiedziałem, że go kocham"

Po jego ciosie rywal zmarł. "Podniosłem go i powiedziałem, że go kocham"
Foto: Twitter/Adam Braidwood Hague zmarł po ciosie Braidwooda

Ta bokserska walka zakończyła się tragicznie. Walczyli Adam Braidwood i Tim Hague. Ten drugi po nokautującym ciosie zmarł. - To dla mnie trudna sytuacja, byliśmy przyjaciółmi - przyznał załamany autor feralnego ciosu.

Do starcia dwóch Kanadyjczyków doszło w piątek w Edmonton. Już w pierwszej rundzie Hague trzykrotnie lądował na deskach, ale za każdym razem się podnosił. W drugim starciu padł po raz czwarty i nie był już w stanie wstać o własnych siłach.

Został przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł operację mózgu. Ta jednak nie pomogła. W niedzielę lekarze stwierdzili u pięściarza śmierć mózgu. W poniedziałek rodzina potwierdziła, że 34-latek nie żyje.

Źródło: Josh Hedges/Zuffa LLC/Getty Images Tim Hague zmarł po nokautującym ciosie

Przyjaźnili się

Teraz do sprawy odniósł się Braidwood, który zamieścił na Twitterze krótkie wideo.

- Rozmawiałem z jego rodziną prywatnie i złożyłem kondolencje. Teraz robię to publicznie. To dla mnie trudna sytuacja, a oni mnie wspierają, za co jestem im wdzięczny - mówi wyraźnie rozbity 33-latek.

Sportowiec podkreślił też, że z Timem się przyjaźnił, panowie rozmawiali przed walką. Skomentował krytykę, która na niego spadła przez radość, jaką okazał po nokautującym ciosie. - Radość widzieli, ale to, że go podniosłem, odprowadziłem do narożnika i powiedziałem, że go kocham, już nie - wyjaśnia z trudem Braidwood.

Wideo opisał następującymi słowami: "Spoczywaj w pokoju, bracie. Na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Teraz będę walczył za nas dwóch. Wiem, że to jest to, czego byś chciał".

 




Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (4)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
JackPlacki

Boks, to nie sport.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      5
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      garou
      • JackPlacki:
      • Boks, to nie sport.

      Boks obarczony jest dużym ryzykiem uszkodzenia mózgu. Jak się w głowę wali przez 15 czy 20 lat, to mózg różnie reaguje. Np. wielki Muhamed Ali cierpiał na starość na chorobę Parkinsona, która zaczyna się w mózgu. Żaden zawodowy sport nie jest zdrowy. Rekreacyjnie tak, ale zawodowo można się wykończyć jak się ekstremalnie powtarza rozwiń

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          matzzzzz

          Sport to zdrowie... Nigdy nie pojmę, dlaczego takie pozostałości to walkach gladiatorów w ogóle są legalne. Lud pragnie krwi.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              4
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              drains_darewords
              drains_darewords

              Chcą to niech się biją, nikt ich nie zmusza. Robią to z własnej woli, a skoro robią to z własnej nieprzymuszonej woli to po co zakazywać ? Na tym polega wolność że jeśli chcesz iść się naparzać na arenie i umrzeć w wieku 30 lat z roztrzaskaną czachą ... droga wolna i to jest piękne.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  1
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    3
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  Zasady forum
                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.