tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Były mistrz świata wyleciał z ringu. Walczył z rywalem i kontuzją

Już po wszystkim David Haye przyznał, że przegrał z Tonym Bellewem w uczciwej walce. A mógł szukać wymówek, skoro w ringu z trudem się poruszał, tak bardzo dokuczała mu kontuzja.

Zmierzyli się w sobotni wieczór w londyńskiej O2 Arenie. Było wiadomo, że Haye, były mistrz świata w królewskiej kategorii, ma problem ze ścięgnem Achillesa, kilka dni przed walką poleciał nawet do Monachium na konsultację.

Bellew wykrzykiwał, że nie chce słyszeć o żadnej kontuzji.

Bał się o swoje zdrowie

Weszli miedzy liny. W szóstej rundzie Haye źle stanął, a uraz najwyraźniej się odnowił. I zaczęły się jego problemy. Liczył tylko na jeden kończący cios. Czekał.

W rundzie 11, kiedy obydwaj byli wykończeni, wyleciał z ringu po serii ciosów. Z jego narożnika rzucono na deski ręcznik, oznaczający poddanie zawodnika.

- Tony to wspaniały pięściarz. Bardzo chciałem go zdemolować, ale pokazał serce lwa. Jeżeli to możliwe, z chęcią powalczę z nim jeszcze raz - oświadczył pokonany.

Zwycięzca przyznał, że przed pojedynkiem był przerażony. - Znając jego siłę bałem się o swoje zdrowie. I przyjąłem kilka najpotężniejszych ciosów w karierze - zdradził Bellew.

Wyznał też, że tuż przed decydująca akcją szepnął do rywala, by ten dłużej nie ryzykował i nie kontynuował walki. - A David zaprzeczył ruchem głowy. Jako sportowiec mam dla niego ogromny szacunek - oznajmił.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.