tvnpix tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Jak Gołota bił Bowe'a poniżej pasa. Rocznica wielkiej zadymy

zobacz więcej wideo »
Jak Gołota bił Bowe'a poniżej pasa. Rocznica wielkiej zadymy
  • Andrzej Gołota napisał wiersz dla Wisławy SzymborskiejAndrzej Gołota napisał wiersz dla Wisławy Szymborskiej
  • Grad życzeń od GołotyGrad życzeń od Gołoty
  • Andrzej Gołota poza parkietemAndrzej Gołota poza parkietem
  • Kot AndrzejaKot Andrzeja
Foto: Ron Frehm/AP/Fotolink | Video: TVN24 Gołota od 2013 roku jest na emeryturze

21 lat temu sprawa wyglądała tak - Riddick Bowe był uznawany za króla wagi ciężkiej. Andrzej Gołota - ten przybysz z dalekiej Polski - miał talent i przyszłość. Nikt na niego nie stawiał, nikt na niego nie liczył. "Big Daddy" zgodził się walczyć, bo myślał, że będzie to znakomita rozgrzewka przed pojedynkiem o tytuł. Tylko dlatego.

Bardzo się pomylił.

Czy to się komuś podoba, czy nie, ta walka - i rewanż, do którego doszło pięć miesięcy później - trafiły do historii boksu.

Obijał go jak worek

11 lipca roku 1996 na trybunach nowojorskiej Madison Square Garden zasiadło tysiące Polaków. Kiedy Andrew i "Big Daddy" weszli między liny ringu, nikt już nie siedział. Emocje sięgały gigantycznych rozmiarów.

Głównym trenerem Gołoty był Lou Duva. W narożniku stali jeszcze Roger Bloodworth i Sam Colonna, którzy lata potem będą trenować Tomasza Adamka. - Andrew miał druzgocący lewy prosty, uderzał nim z taką siłą, że słychać go było  na zewnątrz gymu, idąc ulicą. Walił Bowe'a tym lewym prostym, obijał go jak worek - wspominał potem Colonna.

Polak wygrywał. Ba, nawet dominował. Bił Amerykanina, jak chciał. - To najlepsza walka w karierze Gołoty - ocenił Bloodworth. - Riddick był potwornie obity, zniszczony, zdemolowany.

Wszystko szło dobrze, sensacja stawała się faktem. Do czasu.

Źródło: Christian Sahm - Flickr CC BY 2.0 Riddick "Big Daddy" Bowe w roku 2008

Bum, znowu poniżej pasa

Nagle Gołota huknął rywala poniżej pasa. Potem huknął po raz drugi.

- Jeszcze raz i cię zdyskwalifikują - krzyczał Duva w czasie przerwy. Polak uspokajał trenera. - Powiedział mi: "Don't worry", wyszedł do ringu i bum, znowu poniżej pasa - opowiadał Duva.

Dyskwalifikacja. Porażka zamiast zwycięstwa. - Nasza strategia działała, ale runęła przez te bezsensowne ciosy. Być może zrobił tak, bo był sfrustrowany, że nie może Bowe'a znokautować - tłumaczył Bloodworth.

 

Lekarz powiedział, że musi mu zszyć tę rozciętą przez walkie-talkie głowę, ale w szpitalu, bo nie ma przy sobie znieczulenia. Andrew popatrzył na niego i powiedział: "Niech pan szyje teraz".

Roger Bloodworth

"Niech pan szyje teraz"

To wtedy, tuż po walce, doszło w Madison Square Garden do zamieszek. Gołota dostał w głowę od jednego z członków przeciwnej ekipy ogromnym walkie-talkie. Zaczęła się zadyma, która przeniosła się na trybuny, a nawet na ulice Nowego Jorku.

- Nigdy nie przeżyłem czegoś takiego - mówił Bloodworth. - Chciałem wydostać stamtąd Andrew, nie mogłem go jednak znaleźć. Dopiero potem, na zdjęciach w gazetach, zobaczyłem, że stałem tuż obok niego. Kiedy dotarliśmy do szatni, lekarz powiedział, że musi mu zszyć tę rozciętą przez walkie-talkie głowę, ale w szpitalu, bo nie ma przy sobie znieczulenia. Andrew popatrzył na niego i powiedział: "Niech pan szyje teraz".

Duva na deskach

To nie koniec dramatu. Duva padł na deski ringu, podejrzewano atak serca. Jeden z przyjaciół Gołoty cały czas go chronił, by w tym monstrualnym zamieszaniu nikt go nie uderzył.

– To było nieważne – stwierdził trener po latach. – Na własne życzenie Andrew stracił szansę, by szybko walczyć o tytuł. I na dziesiątki milionów dolarów. Sam był swoim największym wrogiem.

W rewanżu, kiedy Bowe był już przyszykowany jak wyścigówka, Gołota też go bił. Też wygrywał. I znowu został zdyskwalifikowany za ciosy poniżej pasa.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.